Jako nowonarodzone niemowlęta zapragnijcie niesfałszowanego, potrzebnego wam mleka. Dzięki niemu będziecie mogli rozwijać się dla zbawienia. (I Piotra 2,2 Nowe Przymierze)
Właściwy pokarm jest potrzebny do zdrowego rozwoju po nawróceniu. Często słyszę, że podstawowe prawdy duchowe są dla początkujących naśladowców Chrystusa a bardziej zaawansowane nauczanie, czyli „mięso” dla tych już ugruntowanych w wierze. Oczywiste jest, że pewne prawdy są po prostu fundamentalne dla zbawienia człowieka i powinny zostać przez niego przyswojone na samym początku. Niestety, wiele osób jest nauczanych niesystematycznie, ich duchowy rozwój jest przypadkowy, a przyswojone nauczanie ma luki w swoich fundamentach. To powinno być naprawione. Natomiast nie wierzę, że są jakieś stopnie wtajemniczenia w chrześcijaństwie.
Podstawowa różnica pomiędzy mlekiem dla niemowlęcia a mięsem czy innym stałym pokarmem dla dorosłych, nie polega na tym, że zawierają zupełnie inne składniki. Wręcz przeciwnie, wszystkie składniki pożywienia dorosłych są też w mleku. Mleko to pokarm przystosowany do możliwości przyswajania przez młody organizm niemowlęcia. Jest lekkostrawne. Kochająca matka pozwala swojemu dziecku ssać ze swojej piersi dokładnie taki pokarm, jakiego potrzebuje i jaki może strawić!
Podobnie powinny być zaspokajane potrzeby duchowych noworodków. Duchowy rodzic, który przetrawił nauczanie Bożego Słowa, przekazuje je następnie nowonawróconemu tak, aby on je zrozumiał i przyswoił. Nie chodzi o inne prawdy, ale o inny sposób ich podawania, dostosowany do możliwości ucznia!
Na czym więc polega takie „karmienie mlekiem”? Na początek poznanie potrzeb, pytań i zmagań nowonawroconego. Następnie używanie zrozumiałego zwykłego języka, zamiast chrześcijańskiego żargonu. A także odpowiednie, rozsądne wymagania! Nie oczekujemy przecież, że małe dziecko będzie wszystko od razu rozumieć i będzie się umiało należycie zachować w każdej sytuacji. Jesteśmy dla niego wyrozumiali. Cierpliwie je wychowujemy. Z podobną wyrozumiałością powinniśmy traktować nowych uczniów Chrystusa, pamiętając ile czasu nam samym zabrało nauczenie się tego, co umiemy dzisiaj.
To nie nowonawróceni powinni przystosować się do Kościoła, ale Kościół powinien się przystosować do ich potrzeb jako duchowych niemowląt.
]]>