Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Dylematy – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Tue, 29 Jan 2019 19:44:38 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 https://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png Dylematy – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl 32 32 Teologia i relacja https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/29/teologia-i-relacja/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/29/teologia-i-relacja/#respond Tue, 29 Jan 2019 09:01:24 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=581 czytaj dalej...]]>

Ciągle coś nowego odkrywam w Bożym Słowie. Ponieważ jestem matematykiem, więc bardzo lubię to porządkować, układać w jakąś logiczną całość. Jeśli więc teologię zdefiniować jako uporządkowane systematyczne poznanie Boga i Jego Królestwa, to można mnie uznać za miłośnika teologii.

A jednak, gdy chodzi o sprawę zbawienia człowieka, to uważam, że znaczenie teologii „jest trochę przereklamowane”. Dlaczego? Ponieważ teologia, to wiedza. I jest możliwe, aby bardzo poprawną, biblijną teologię przyswoić całkiem dobrze, jednocześnie nie mieć właściwie nic wspólnego z Panem Bogiem. Taka „wiara” typu akademickiego na nic się nie przydaje. Panu Bogu chodzi o nas, o osobistą więź z Nim, a nie tylko, żebyśmy dużo o Nim wiedzieli. Czy jest możliwe, aby ktoś wiedział i nic z tą wiedzą nie zrobił? Tak, bo wiedzę można łatwo pozyskać, a relacja to zobowiązanie. Nie każdy jest na nie gotowy.

Jest też taka możliwość, że ktoś podejmuje zobowiązanie. Decyduje się „żyć dla Pana Boga”, ale w sposób przez siebie kontrolowany. Podejmuje zobowiązanie, ale w tej relacji daje od siebie dokładnie tyle, ile sam postanowi. Biblijnym przykładem takiej postawy jest faryzeusz modlący się w świątyni, który pościł dwa razy w tygodniu i dawał dziesięcinę ze wszystkiego, co posiadał (Łuk. 18,12). Taki sposób relacji z Panem Bogiem nazywamy religijnością.

Jednak prawdziwa relacja z Panem Bogiem, taka o którą Jemu chodzi, nie jest tylko zobowiązaniem. Jest nieprzewidywalnym zobowiązaniem wobec Osoby, która ma prawo decydować o wszystkim. Każdy, kto jest w związku małżeńskim rozumie, co to znaczy, nieprzewidywalność zobowiązania. Ona jest wpisana w związek z osobą która jest inna, ma swoje oczekiwania i potrzeby. I na takie zobowiązanie trudno jest się zdecydować.

Zarówno wiedza, zwłaszcza ponadprzeciętna, a jeszcze bardziej wysoki poziom zobowiązania, mogą dać nam zaspokojenie, poczucie, że przecież „muszę być w porządku, skoro wiem, albo daję z siebie więcej, niż ci wszyscy wokół mnie”?

Spotkałem osoby, które emanowały pychą z powodu swojej wiedzy teologicznej. Jest też wielu, którzy pokładają nadzieję i są dumni z powodu swoich zobowiązań wobec Pana Boga. Najwybitniejszy teolog czasów Nowego Testamentu, apostoł Paweł napisał Poznanie jednak nadyma, miłość – buduje (I Kor. 8,1), a w innym miejscu wyznaje …co do sprawiedliwości – jeśli mierzyć ją normą Prawa – człowiek bez zarzutu. A jednak cokolwiek mogło mi nieść jakąś korzyść, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Więcej, w świetle doniosłości poznania Jezusa Chrystusa, mojego Pana, nic się dla mnie nie liczy. Dla Niego straciłem wszystko i wszystko uznaję za gnój, żeby tylko zyskać Chrystusa (Fil. 3,6–8)

Uważam więc, że powinniśmy pogłębiać naszą teologię równolegle z pogłębianiem relacji z Bogiem. Gdy teologia wyprzedza jakość tej więzi, to zazwyczaj dzieją się niedobre rzeczy. Na przykład, w przekonaniu słuszności swojego zrozumienia Biblii potrafimy osądzać wszystko naokoło, co się z naszą wiedzą nie zgadza.

A przecież nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć jedyna słuszna (biblijna) teologia! Jest tak, ponieważ wszyscy, którzy poznaliśmy osobiście Boga, jesteśmy w procesie poznawania Go i w tym życiu nikt Go całkowicie nie pozna: …Wiedza? – Jej świeżość przeminie. Zresztą nasza wiedza jest i tak wycinkowa… (I Kor. 13,8‑9) Ponadto, są pewne kwestie, których nie da się dobrze teologicznie poukładać – logika naszych umysłów jest niewystarczająca, gdy chodzi o wielkiego Boga. Są też odwieczne spory teologiczne – być może nie zostały rozstrzygnięte, bo nie da się ich rozstrzygnąć?

Wreszcie, jestem absolutnie przekonany, bo na własne oczy to widziałem, że można mieć bardzo dobrą relację z Panem Bogiem i jednocześnie mieć luki w teologii, które znawcom tejże mogą wydawać się nie do zaakceptowania. A Pan Bóg nie ma z tym problemu, bo człowiek, który się zdecydował na nieprzewidywalną relację z Nim, będzie też chciał nieustannie wzrastać w poznawaniu Go. Jego teologia uzupełni się, będzie się kształtować i rozwijać.

Rozwijajcie się natomiast w łasce oraz w poznaniu naszego Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa. Jemu niech będzie chwała teraz i na zawsze. Amen. (II Piotra 3,18)

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/29/teologia-i-relacja/feed/ 0
Kościół – stworzony do obrony czy ataku? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/27/kosciol-stworzony-do-obrony-czy-ataku/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/27/kosciol-stworzony-do-obrony-czy-ataku/#respond Sat, 27 Jan 2018 21:57:56 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=541 czytaj dalej...]]>

Zacznijmy do tego, że Ewangelie nie mówią prawie wcale o Kościele – to słowo występuje tylko w Ewangelii wg Mateusza i tylko dwa razy. Natomiast wielokrotnie powtarza się w Ewangeliach słowo Królestwo Boże (Niebios) – około 100 razy. Czyli Królestwo Boże jest w centrum przesłania Ewangelii.

Z tych dwóch miejsc występowania słowa Kościół, Mat. 16,18 jest szczególnie interesujący. W tłumaczeniu Biblii Warszawskiej brzmi to tak: A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.

Mam takie wrażenie, że dość powszechnie rozumie się tą wypowiedź Pana Jezusa w ten sposób, że „zbuduję Kościół mój, którego żadne moce ciemności nie pokonają”. Jest tutaj założenie, że Kościół jest atakowany, broni się, a Pan Jezus obiecuje, że nie zostanie pokonany. Czy nie takie właśnie jest myślenie wielu chrześcijan? Może ono prowadzić do „kompleksu oblężonej twierdzy”…

Tymczasem jednak „bramy” służą tylko i wyłącznie do obrony. Bramy stanowią najsłabszą część murów obronnych otaczających miasto, dlatego na nich skupia się atak w trakcie oblężenia, i jeśli uda się sforsować, to w zasadzie miasto jest zdobyte. Zatem bramy się zdobywa i to jest synonimem zwycięstwa nad przeciwnikiem. Taki zwrot jest użyty na przykład w I Mojż. 22,17, gdzie w oryginale zwycięstwo nad wrogami jest opisane zwrotem „zdobędziesz bramy swoich wrogów”. Bramy są też miejscem sprawowania władzy i sądów w mieście. Nie znam przypadku ani nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której bramy są używane do ataku!

A może Panu Jezusowi chodziło o przesłanie: „zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie oprą mu się, nie dadzą mu rady”? (wydaje mi się, że takie zrozumienie nie jest sprzeczne z greckim oryginałem Ewangelii). Historyczny kontekst tej ważnej deklaracji o Kościele jest następujący. W wyniku grzechu człowieka, diabeł stał się „bogiem tego świata”, poddając ludzkość swoim wpływom. Boży Syn pojawił się, aby go pokonać i odkupić ludzi dla Boga. Nie zamierzał niczego bronić, planował i przeprowadził skuteczny atak! I teraz pozostawił na ziemi swoje Ciało, Kościół, którego zadaniem jest dokończyć Jego dzieła poszerzając Boże Królestwo na ziemi, zdobywając tylu ludzi dla Boga ilu się tylko da, wprowadzając Jego wpływy gdziekolwiek się da. Historia dostarcza nam mnóstwa przykładów takiego działania Kościoła.

Gdyby dokładniej przyjrzeć się temu wersetowi, to mamy tam zwrot „bramy Hadesu”. Hades to nie piekło – miejsce wiecznego potępienia, ale „kraina umarłych” – miejsce tymczasowego przebywania dusz zmarłych. Zostanie ono razem ze śmiercią zniszczone w piekle – jeziorze ognistym (patrz: Obj. 20,14).

Proponuję jeszcze wziąć pod uwagę ówczesne okoliczności – Pan Jezus ogłosił swój plan powołania do istnienia Kościoła w pobliżu Cezarei Filipowej, miasta wypełnionego bałwochwalczymi świątyniami. Była tam też świątynia na cześć bożka Pana, od którego pochodziła pierwotna nazwa miasta: Paneas. Częścią tego miejsca kultu była głęboka pieczara, którą nazywano „bramą Hadesu” (bramą do zaświatów). Składano tam ofiary z niemowląt. Według mitologii bożek Pan swoim gwałtownym zachowaniem wywoływał skrajne przerażenie. Stąd wzięło się słowo „panika” w naszym języku. Uczniowie Jezusa, słysząc Jego słowa o „bramie Hadesu” wypowiedziane właśnie w pobliżu Cezarei Filipowej, musieli je skojarzyć z tym miejscem kultu. Deklaracja, którą złożył Jezus oznaczała więc: zamierzam się rozprawić z bałwochwalstwem, nawet tym najgorszym.

Zatem, Pan Jezus nie powołał do istnienia Kościoła, którego zadaniem byłoby przetrwać do Jego powrotu broniąc się przed atakami wroga. Pan Jezus wypowiedział wojnę królestwu ciemności ogłaszając, że powołuje do istnienia swoją armię, zwaną Kościołem, któremu nie oprą się nawet najpotężniejsze warownie ciemności.

A jakie jest Twoje myślenie na temat Kościoła? Stworzony do obrony czy ataku? Odpowiedź na to pytanie niesie ważne, praktyczne konsekwencje. Kościół powinien pozostać wierny celowi, dla którego został powołany do istnienia.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/27/kosciol-stworzony-do-obrony-czy-ataku/feed/ 0
Weryfikacja – pozytywna czy negatywna? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/10/25/weryfikacja-pozytywna-czy-negatywna/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/10/25/weryfikacja-pozytywna-czy-negatywna/#comments Wed, 25 Oct 2017 21:38:12 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=483 czytaj dalej...]]>

Co zrobić wobec faktu, że w Kościele pojawiają się wpływowe osoby, które szkodzą swoim nauczaniem, prowadzeniem ludziom, którzy ich słuchają? Jak ochronić Kościół przez zwiedzeniem, wykorzystaniem, oszukaniem? Istnieje dobra biblijna droga!

Pan Jezus zostawił nam w tej sprawie klarowną instrukcję: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? (Mat. 7,15-16). Ciekawe jest to, że Pan Jezus ani nie odwołuje się do duchowego rozeznania ani do zgodności wypowiedzi z Pismem. Te obydwa kryteria uważam za znaczące, ale decydujące jednak jest poszukiwanie owocu. To wymaga czasu, bo owoc nie pojawia się natychmiast. Wymaga również zapoznania z osobą, której wiarygodność chcemy sprawdzić. Możemy nawiązać z nią relację osobiście dając sobie wystarczająco dużo czasu, aby dostrzec owoce. Albo możemy poszukać kogoś, komu ufamy, kto zna tę osobę, aby udzielił rekomendacji na podstawie zaobserwowanych owoców.

Jakiś czas temu zgłosił się do mnie ktoś z odległego kraju z ofertą współpracy. Oferta brzmiała atrakcyjnie, a opis służby tego brata był imponujący. Nawet bardzo imponujący. Wobec tego zapytałem swojego znajomego z tego kraju, czy mógłby tego kogoś zarekomendować. Otrzymałem w odpowiedzi ostrożną informację, że nie dostrzegł opisywanych owoców (gdyby opis był rzetelny, byłyby trudne do przeoczenia!). Brak rekomendacji spowodował, że odmówiłem współpracy.

Przy innej okazji, zgłosił się do mnie zagraniczny misjonarz, który zaraz po przedstawieniu się zaproponował mi, abym go „sprawdził” oferując dostęp do źródła wiarygodnej rekomendacji. Jego służba w Polsce pozostawiła trwały owoc.

Uważam, że domaganie się rekomendacji w stosunku do każdej osoby, której mamy pozwolić usługiwać, powinno być obowiązującym standardem. Każdy, kto chce służyć Kościołowi powinien prowadzić przejrzyste życie i chętnie poddawać swoje służenie ocenie innych (patrz I Jana 1,5-7). Poszukiwanie potwierdzenia jest o wiele lepsze niż rozsyłanie ostrzeżeń! Zbyt łatwo wierzymy krytycznym tekstom o ludziach służących Bogu, i jednocześnie bezkrytycznie przyjmujemy nauczanie ludzi, których życia nikt nie zweryfikował (na przykład teksty i wykłady z Internetu).

Wracając do sprawdzania zgodności z Pismem. Autorzy „ostrzeżeń” powołują się na przykład Żydów z Berei, którzy „którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice” (Dz. 17,10) i sprawdzali głoszenie Pawła w Pismach. Tylko, że oni nie szukali tam argumentów, aby oskarżać Pawła, ale przyjmowali jego nauczanie, a następnie upewniali się, czy Pismo je potwierdza. Jest ogromna przepaść pomiędzy szukaniem powodów do oskarżenia kogoś, a upewnianiem się czy usłyszane poselstwo znajduje potwierdzenie w Słowie Bożym!

Kiedy myślę o nastawieniu jakie jest w Panu Jezusie, to nie widzę w nim ducha oskarżania. Widzę kogoś, kto staje po stronie człowieka, aby go ratować. Diabeł zaś jest oskarżycielem. Widzę ogromne zaufanie, jakim Pan Jezus nas obdarza, a jednocześnie systematyczny proces stopniowego powiększania odpowiedzialności, na zasadzie „w małym byłeś wierny, wiele ci powierzę”.

Po owocach poznacie ich!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/10/25/weryfikacja-pozytywna-czy-negatywna/feed/ 1
Oskarżyciel czy adwokat? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/10/21/oskarzyciel-czy-adwokat/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/10/21/oskarzyciel-czy-adwokat/#comments Sat, 21 Oct 2017 10:55:00 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=480 czytaj dalej...]]>

Lata temu przeczytałem publikację, która była opisywała mnie nieprzychylnie. Według tego artykułu uczestniczyłem w aktywnościach wątpliwych duchowo z punktu widzenia biblijnego chrześcijaństwa. Podane informacje były nieprawdziwe. Gdyby autor pofatygował się i zapytał mnie o to, o czym chciał pisać, to może nie miałby na swoim koncie fałszywych oskarżeń. Ale tego nie zrobił, chociaż mógł… Czytając ten tekst pomyślałem sobie, że gdyby ktoś chciał mnie zdyskredytować, to dałoby się znaleźć coś prawdziwego przeciwko mnie. Moje życie, poznanie Boga i głoszenie są dalekie od doskonałości – byłoby się do czego „przyczepić”. Ale ten ktoś nie zadał sobie takiego trudu. 

Na pewnym spotkaniu jeden z obecnych pastorów pokazał tekst z Internetu, który go niepokoił, ponieważ zarzucał popularnemu w Polsce autorowi chrześcijańskiemu głoszenie sprzecznych z Pismem przekonań. Miałem możliwości, aby przez moich przyjaciół zweryfikować prawdziwość tych zarzutów. Okazało się, że oskarżany o herezję autor na pewno nie wyznaje zarzucanych mu poglądów. Oskarżający mieszkał wiele tysięcy kilometrów od oskarżonego, nigdy w życiu go osobiście nie spotkał, nigdy się z nim nie kontaktował, a całe oskarżenie zbudował na jakiejś informacji cytującej wypowiedź oskarżonego sprzed około 20 lat!

Od tamtego czasu jeszcze wiele razy dostarczano mi różne teksty ostrzegające przed rzekomymi zwodzicielami. Właściwie za każdym razem, gdy ktoś w naszym kraj zyskiwał jakąś popularność i jakiś wpływ, to natychmiast pojawiały się w Internecie ostrzeżenia przed tą osobą. Czyli mamy w naszym kraju dyżurnych sędziów, którzy na każdego znajdują jakiegoś „haka”. Zazwyczaj zupełnie zmyślonego.

Tymczasem jedno z dziesięciu przykazań mówi: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu (II Mojż. 20,16). Z tego przykazania wynika, że można kogoś oskarżyć, jeśli jest się naocznym świadkiem jego przestępstwa, a przedstawione zarzuty muszą być absolutnie zgodne z faktami.

Ponadto, czytamy też: A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego (Mat. 18,15). Jeśli więc widzę, że mój brat popełnia grzech, moim zadaniem jest zwrócić się do niego bezpośrednio i skorygować go, aby naprawił swoją drogę. Mam tym sposobem pozyskać go z powrotem do prawidłowej relacji z Bogiem i Kościołem. Inaczej mówiąc mam stanąć po jego stronie, bo celem procedury opisanej w Mat. 18 jest ratowanie, a nie potępianie.

Szkoda, że tak rzadko widzimy chrześcijan aktywnych w ratowaniu swoich braci i sióstr, a tak często mamy do czynienia z krytyką, oskarżaniem, potępianiem. Sędzia zostanie osądzony według kryteriów, jakie stosował sądząc innych. Obrońca, ten który okazuje miłosierdzie i ratuje, może liczyć na to, że jemu zostanie okazane miłosierdzie. Dokładniej, to powinien okazywać miłosierdzie innym, bo sam go doświadczył.

Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz. I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. (Łuk. 6,36-38)

Ale co zrobić wobec faktu, że rzeczywiście są wpływowe osoby, które szkodzą swoim nauczaniem, prowadzeniem ludziom, którzy im słuchają? Jak ochronić Kościół przez zwiedzeniem, wykorzystaniem, oszukaniem? Istnieje dobra biblijna droga!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/10/21/oskarzyciel-czy-adwokat/feed/ 2
Belka czy źdźbło? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/09/02/belka-czy-zdzblo/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/09/02/belka-czy-zdzblo/#respond Sat, 02 Sep 2017 21:21:54 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=472 czytaj dalej...]]>

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. (Mat. 7,1‑5 Nowe Przymierze)

Co za różnica, czy mam w oku belkę czy źdźbło? Nawet najmniejszy paproch, który dostanie się do mojego oka jest tak uciążliwy, że nie jestem w stanie w ogóle oka używać! Zrobię wszystko, aby jak najszybciej się tego pozbyć. A oko zostało zranione, to będę chciał, aby ono szybko wyzdrowiało, bo dopiero wtedy mogę swobodnie patrzeć, korzystać z tego wielkiego błogosławieństwa, jakim jest zmysł wzroku.

Zatem, być może nie chodzi o to, co siedzi w samym oku, ale jak wielki przedmiot zasłania moje pole widzenia? Może… Jeśli tak, to belka powoduje, że nie widzę prawie nic, natomiast źdźbło przeszkadza, ale pozwala sporo zobaczyć. Pan Jezus używa tego obrazu w kontekście naszej odpowiedzialności jednych za drugich i możliwości poprawiania jedni drugich.

Belka jest tak duża, że nie potrzebujemy pomocy, aby ją usunąć. To nie będzie operacja wymagająca precyzji, ale raczej radykalna zmiana, której dokonanie leży w możliwościach posiadacza belki. Co to może być, co tak mocno zaślepia człowieka? Ostatnio coraz bardziej jestem świadomy siły emocji. Jesteśmy o wiele bardziej uzależnieni w swoich przekonaniach i decyzjach od emocji, niż od logicznego myślenia. Znacznie bardziej niż nam się to wydaje. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W szczególności rzeczy takie jak gniew, rozgoryczenie, użalanie się nad sobą powodują, że widzimy otaczający świat w bardzo wykrzywiony sposób. Ale również taka postawa jak pycha, w szczególności pycha wynikająca z naszych własnych religijnych osiągnięć, dramatycznie zaślepia. Pozbycie się tych rzeczy wymaga radykalnego uniżenia się. Nikomu nie przychodzi to łatwo, a niektórych przez długi czas na to nie stać!

Jak mogę rozpoznać, czy w moim oku jest trudna do usunięcia potężna belka, czy też tylko maleńkie źdźbło, którego mogę się łatwo pozbyć, jeśli znajdę dobrze widzącego przyjaciela? Jestem tym, który ma belkę, czy tylko źdźbło w oku?

Pamiętajmy o tym, że wszyscy mamy skłonność, aby samych siebie usprawiedliwiać (pomniejszać swoją belkę do rozmiaru źdźbła), a innych oceniać surowiej (powiększać ich źdźbło do rozmiaru belki). Ponadto, jeśli uważasz, że Twój wzrok nie jest niczym zakłócony i widzisz doskonale, aby precyzyjnie innych ocenić i skorygować, to najpewniej w Twoim oku siedzi potężna belka, której nie chcesz się pozbyć i uczyniłeś ją częścią samego siebie.

Następnie, warto sobie uświadomić, że nikt z nas nie posiada zdolności, aby bezbłędnie oceniać ani siebie, ani innych. Wszyscy mamy w oku jakieś źdźbła. Nie mamy dokładnego, pełnego poznania prawdy. Jednak nasze widzenie poprawia się znacząco, jeśli zbliżamy się do Tego, który jest Prawdą, Jezusa Chrystusa. Tylko On widzi wszystko dokładnie i obiektywnie, i może dokonać sprawiedliwego osądu. On uzdrawia nasz wzrok.

Jak blisko jestem Prawdy, a tym samym prawdy? Mogę to poznać, po moich uczuciach, postawie i stosunku do innych. Pokora, uważanie innych za ważnych, wartych wszelkiego wsparcia i przebaczenia, współczucie, czyli po prostu pełna pasji miłość do ludzi, są dowodem bycia bliska serca Jezusa, blisko Prawdy. Bezwarunkowe przebaczenia, bez potrzeby jakiejkolwiek zemsty, czy zadośćuczynienia za krzywdy, pochodzą z Jego serca. On taki jest!

Przeciwne postawy, które popychają nas do osądzania innych i niemiłosiernego poprawiania, spowodują tylko, że narazimy się na ten sam rodzaj sądu, jakim traktujemy innych. I są dowodem, że w oku jest coś niemałego…  

Dziękuję Bogu za Jezusa Chrystusa, które radykalnie rozprawił się z groźbą surowego sądu nad człowiekiem, a otworzył szeroko drzwi miłosierdzia i przebaczenia dla każdego. Żyjmy w tym duchu każdego dnia!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/09/02/belka-czy-zdzblo/feed/ 0
Usprawiedliwione ostrzeganie, czy krzywdzenie innych? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/16/usprawiedliwione-ostrzeganie-czy-krzywdzenie-innych/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/16/usprawiedliwione-ostrzeganie-czy-krzywdzenie-innych/#respond Wed, 16 Aug 2017 18:08:09 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=468 czytaj dalej...]]>

To się naprawdę zdarzyło!

Lata temu w kościelnych środowiskach krążyło wydrukowane na kartce A4 i wielokrotnie powielane ostrzeżenie przed znanym międzynarodowym koncernem produkującym artykuły higieniczne. Temu koncernowi zarzucano finansowe wspieranie kościoła szatana. Dowodem potwierdzającym prawdziwość takiego strasznego zarzutu było logo firmy zawierające w swojej symbolice odwołanie do liczby 666. Tak drastyczna informacja szybko rozchodziła się w środowisku. Przecież nie możemy, kupując produkty takiej firmy wspierać kościoła szatana! I nie chcemy, aby nasi bracia i siostry pozostali w nieświadomości co do tak strasznego procederu!

Niedługo później byłem na spotkaniu, w którym uczestniczył jeden z dyrektorów tego koncernu. Bez cienia wątpliwości, kochający Pana Jezusa, oddany Bogu ewangeliczny chrześcijanin. W mojej głowie pojawiło się pytanie: jak to jest możliwe, aby taki człowiek mógł zgodzić się finansowanie kościoła szatana (niemożliwe było, aby przy swojej pozycji nie wiedział o tym!). Nawet nie zadałem mu takiego pytania, bo było bardziej niż oczywiste, że nie mógłby się zgodzić. A więc może ten koncern wcale nie sponsorował kościoła szatana?

Później usłyszałem o polskim pastorze, który za rozpowszechnianie powyższego ostrzeżenia w swoim kościele, został przez koncern pozwany o zniesławienie i oczywiście proces przegrał. Niestety, został słusznie ukarany.

Po jakimś czasie wyszło na jaw, że ktoś, najprawdopodobniej nieuczciwa konkurencja tego koncernu, wymyślił całą historię. A naiwnych chrześcijan nie trzeba było nawet specjalnie namawiać, żeby rozpowszechnili to pomówienie. Zrobili za darmo czarny PR. Zapewne spowodowało to jakiś spadek sprzedaży i straty finansowe. Chrześcijanie działający w „dobrej wierze” skrzywdzili innych ludzi. Czy tak powinno być? Nawet jeśli to jest potężny, międzynarodowy koncern, który sobie w końcu z sytuacją poradził?

I czy na pewno ci wszyscy chrześcijanie działali „w dobrej wierze”? Czy rozpowszechnianie negatywnych informacji bez ich poparcia bezspornymi dowodami nie jest przypadkiem złamaniem jednego z dziesięciu przykazań?

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. (II Mojż. 20,16)

Polecenia Prawa są jednoznaczne. I nie chodzi tu tylko ogólnie o prawdomówność. To jest konkretniejsza sytuacja. Wyrok wydaje się na podstawie zeznań świadka, czyli osoby, która widziała całą sytuację na własne oczy. I tylko taka osoba, jako naoczny świadek, może się wypowiadać o czyimś postępowaniu. Natomiast w poważniejszej sprawie potrzeba dwóch lub trzech świadków, jeden nie wystarczy. Powtarzanie czyjegoś stwierdzenia nie liczy się, ale tylko relacja w oparciu o osobistą obserwację.

Nie rozgłaszaj fałszywej wieści. (II Mojż. 23,1)

Nie mamy prawa nikogo, absolutnie nikogo krzywdzić rozpowszechniając niesprawdzone informacje!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/16/usprawiedliwione-ostrzeganie-czy-krzywdzenie-innych/feed/ 0
Publiczne ostrzeganie, czy zapytanie o rekomendację? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/05/publiczne-ostrzeganie-czy-zapytanie-o-rekomendacje/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/05/publiczne-ostrzeganie-czy-zapytanie-o-rekomendacje/#respond Sat, 05 Aug 2017 18:54:56 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=464 czytaj dalej...]]>

Takich historii, jak poniżej opisana pewnie wydarzyło się bardzo wiele.

Wyobraźmy sobie wspólnotę kościelną, która jest takiej wielkości, że chociaż jej członkowie rozpoznają się z widzenia, to jednak nie wszyscy znają wszystkich. Jeśli nawet znają imiona, to niewiele, albo prawie nic nie wiedzą o większości osób ze wspólnoty. Każdy oczywiście bliżej zna się, a może nawet jest zaprzyjaźniony, z jakąś niedużą grupką będącą częścią całej wspólnoty. Taka sytuacja pojawia się, gdy liczba osób we wspólnocie jest pomiędzy sto a dwieście.

I oto pojawia się ktoś nowy, kto rozpoczyna swoje życie z Bogiem. Ta nowa osoba jest zapewne jakoś dostrzeżona przez większość członków wspólnoty, ale na razie zna ją i jej zmagania kilka, kilkanaście osób. Niestety, ta nowa osoba ma problemy finansowe, z którymi nadal sobie nie radzi. W związku z tym pożycza pieniądze od znajomych i nie zwraca. Kiedy już możliwości pożyczania od tych, którzy ją w miarę znają, wyczerpują się, kieruje swoją prośbę o pożyczkę do kolejnych osób, które rozpoznają, że to jest ktoś „swój”, chrześcijanin, człowiek nawrócony, a więc godny zaufania. Udzielają więc pożyczki bratu/siostrze w potrzebie. I następuje bolesne rozczarowanie. Mimo wielokrotnie ponawianej obietnicy, że zwrot pieniędzy nastąpi przy okazji kolejnego spotkania, do zwrotu pożyczki nie dochodzi.

W końcu wierzyciele orientują się, że mają do czynienia z naciągaczem i że nie są jedynymi ofiarami tej osoby. Przychodzą więc do pastora wspólnoty, z prośbą o pomoc. Nadzieja na odzyskanie pożyczonych pieniędzy jest już niewielka, ale żeby chociaż ostrzec innych przed tą osobą!

I jak tu postąpić w takiej sytuacji? Jeśli pastor publicznie ostrzeże przed kimś takim, to i tak prawdopodobnie większość nie będzie wiedziała o kogo tak naprawdę chodzi. Natomiast ta osoba na pewno będzie wiedzieć, i zapewne opuści tą wspólnotę i poszuka miejsca w innej. A co, jeśli to jest ktoś, kto wcale nie chce z premedytacją żyć kosztem innych, ale sobie nie radzi w życiu i potrzebuje pomocy duszpasterskiej? Albo nawet właśnie ktoś tej osobie udziela takiej pomocy i jest już w procesie przemiany? Wtedy publiczne ostrzeżenie wszystko zepsuje… Będzie to bardzo poniżające, publiczne napiętnowanie przynoszące niewielki, lub żaden pożytek…

Chrześcijanie zdecydowanie zbyt często posługują się publicznym ostrzeganiem przed zagrożeniem ze strony jakichś osób!

A gdyby postąpić inaczej, według mnie dojrzalej? Kiedy ktoś, kogo znamy tylko z widzenia, zwraca się z prośbą o pomoc, możemy spróbować się najpierw więcej dowiedzieć. Na przykład zadać pytanie: jak pomagają Ci w Twojej potrzebie osoby, które są najbliżej Ciebie? Czy możemy z nimi porozmawiać? I jeśli Ci przyjaciele, w rozmowie potwierdzą, że pomoc jest uzasadniona, to może należy jej udzielić… Najczęściej jednak okaże się, że to nie wsparcie materialne, ale innego rodzaju pomoc jest potrzebna. Jeśliby wszyscy stosowali taki sposób postępowania, to publiczne ostrzeganie stanie się całkowicie zbędne!

Zapytanie o rekomendację od kogoś godnego zaufania, zorientowanego z pierwszej ręki jest znacznie lepszym i skuteczniejszym zabezpieczeniem przed naciągnięciem, niż publiczne ostrzeganie. Takie podejście powinno się stać standardem wśród chrześcijan, bo jest o wiele bliższe nauczaniu Pisma, niż rozgłaszanie negatywnych informacji o kimś.

A może takie podejście zastosować znacznie, znacznie szerzej niż do wyzwań podobnych do opisanego powyżej?

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/05/publiczne-ostrzeganie-czy-zapytanie-o-rekomendacje/feed/ 0
Kłody pod nogi, czy niezasłużone wsparcie? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/29/klody-pod-nogi-czy-niezasluzone-wsparcie/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/29/klody-pod-nogi-czy-niezasluzone-wsparcie/#respond Sat, 29 Jul 2017 20:26:44 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=454 czytaj dalej...]]>

Są dwie postawy, które umieszczają człowieka w szczególnie złym położeniu. Jedną z nich jest nieprzebaczenie, a drugą pycha.

Pycha jest pierwszym grzechem, który pojawił się w stworzeniu. Ona była przyczyną upadku Lucyfera. Pycha to wynoszenie się nad innych, fałszywe przekonanie o swojej wyższości. Kiedy spotykamy się z osobą wyraźnie pyszną, jesteśmy od niej odpychani, bo przebywanie z kimś takim jest po prostu nieprzyjemne. Unikamy zadawania się z ludźmi pysznymi.

Okazuje się, że podobny stosunek do pychy ma sam Bóg: Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje. (Jak. 4,6). Jeśli ktoś ma po swojej stronie Boga, to może wygrać z każdym przeciwnikiem. Ale jeśli sam Bóg jest czyimś przeciwnikiem, to nie ma żadnych szans na wygraną. Człowiek pyszny stoi na pozycji przegranej, bo sam Bóg „rzuca mu kłody pod nogi”, występuje przeciwko niemu. W końcu, jeśli nie nastąpi zmiana postawy, spełnia się inny fragment Słowa: Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. (Przyp. 16,18) To jest pewne, duchowe prawo.

Niestety, bywa tak, że przegrana, jakiej doświadcza pyszny człowiek, jest rekompensowana jeszcze większą pychą, czyli wymyślonym, nieprawdziwym wspaniałym obrazem samego siebie. Prowadzi to do absurdalnego cyklu kolejnych porażek i umacniania swojej pychy. I podobnie jak to jest z nieprzebaczeniem, jedynym sposobem, aby przerwać takie błędne koło, jest ból upadku.

Z drugiej strony, przyjmując postawę pokory, uniżenia się człowiek zyskuje dostęp do Bożej łaski (niezasłużonej przychylności). Bardzo tej łaski potrzebujemy ze względu na wiele obszarów słabości i ograniczeń, jakie każdy z nas ma. Pokorny człowiek nie upadnie, pomimo swojej słabości, bo Boża łaska go potrzyma. A jeśli już upadnie, to szybko otrzyma przebaczenie – zostanie mu darowane to, co źle zrobił. Jest tak, ponieważ Bóg „ma słabość” do pokornych serc. Czytamy: Bo tak mówi Ten, który jest Wysoki i Wyniosły, który króluje wiecznie, a którego imię jest Święty: Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz jestem też z tym, który jest skruszony i pokorny duchem, aby ożywić ducha pokornych i pokrzepić serca skruszonych.  (Iz. 57,15). Pokorny człowiek może więcej osiągnąć w życiu, niż pozwalają na to jego umiejętności i siły, bo wspomaga go Boża łaska. Korzysta z pomocy potężnego sprzymierzeńca, samego Boga. W końcu Bóg wywyższy tego, który jest pokorny. Pokorny otrzymuje wsparcie, na które w żaden sposób nie zasłużył.

Dlatego o wiele lepiej jest od razu zrezygnować z fałszywego leczenia swoich kompleksów, uniżyć się i znaleźć wsparcie i wywyższenie w Bożej miłości. Pokorę można wybrać.

Ciekawą wskazówkę znajdujemy w I Piotra 5,5: wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Założona szata oznacza wezwanie do zewnętrznej zmiany zachowania. Wygląda na to, że zanim nastąpi głęboka wewnętrzna przemiana, warto jest chodzić w ubranku pokornego, czyli zewnętrznie okazywać innym szacunek. Polega to na dostrzeganiu, szczerym zainteresowaniu i docenianiu innych osób i tego, co one robią. Na traktowaniu ich jak wyższych od siebie, ważniejszych. To jest pomocne na drodze, w której Duch Święty konfrontuje nasze wewnętrzne, ukryte obszary kompleksów i pychy.

Ponieważ nikt z nas nie jest całkowicie wolny od pychy, więc zachęcam Cię, dokonaj wyboru już dzisiaj, teraz, że będziesz chodzić w szacie pokory i z Bożą pomocą rozwiniesz postawę pokory. [patrz też: celna definicja pokory C.S. Lewisa]

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/29/klody-pod-nogi-czy-niezasluzone-wsparcie/feed/ 0
Wolność przebaczenia, czy cierpienie rozgoryczenia. https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/23/wolnosc-przebaczenia-czy-cierpienie-rozgoryczenia/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/23/wolnosc-przebaczenia-czy-cierpienie-rozgoryczenia/#respond Sun, 23 Jul 2017 05:08:21 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=451 czytaj dalej...]]>

Są dwie postawy, które umieszczają człowieka w szczególnie złym położeniu w stosunku do Pana Boga. Jedną z nich jest nieprzebaczenie.

Gdy Pan Jezus powiedział uczniom, jak powinni się modlić, przekazując tzw. „Modlitwę Pańską”, jeden z jej fragmentów dodatkowo skomentował. Powiedział: Bo jeśli wybaczycie ludziom ich upadki, i wam wybaczy wasz Ojciec w niebie. Jeśli jednak nie wybaczycie ludziom, to wasz Ojciec nie wybaczy i wam waszych upadków. (Mat. 6,14‑15) A więc jest ograniczenie dla przebaczenia naszych grzechów. Otrzymujemy je, o ile jesteśmy gotowi wybaczyć innym doznane krzywdy. Brak przebaczenia z naszej strony oznacza, że przed Bogiem odpowiemy za wszystkie swoje winy. Straszna perspektywa!

Widziałem starszą osobę, które okropnie cierpiała i chciała już odejść z tego świata. Ale jej cierpienie się przedłużało z powodu – jestem o tym przekonany – ogromnego nieprzebaczenia w jej sercu. W takim stanie odeszłaby na wieczne potępienie, czego Bóg dla niej nie chciał.

Inne ważne nauczanie dotyczące przebaczenie, to „Podobieństwo o dwóch dłużnikach” (patrz Mat. 18,21‑35). Bohater tej opowieści był winien swojemu Panu odpowiednik 10 miliardów złotych – to ogromna, niespłacalna kwota! Całego życia nie wystarczy, aby spłacić taki dług. Z kolei jemu ktoś inny był winien odpowiednik kilkunastu, może dwudziestu tysięcy złotych. To nie są drobne pieniądze, ale możemy sobie pozwolić, aby taki dług darować. Opisywany przez Jezusa człowiek nie darował i poniósł straszne konsekwencje tego – Pan oddał go w ręce dręczycieli. Jestem przekonany, że to właśnie czyni Bóg z ludźmi, którzy nie chcą wybaczyć innym, chociaż sami doświadczyli Bożego miłosierdzia.

Widziałem osoby, które cierpiały z powodu nieprzebaczenia. W niektórych przypadkach doszło do zaburzeń psychicznych i związania demonicznego. Ktoś taki cierpi na własne życzenie. A w dodatku jako osoba „głęboko zraniona” nieprawidłowo ocenia ludzi wokół, jest nadwrażliwa na swoim punkcie, trwa w nieustannym bólu. Chodzące nieszczęście, które w dodatku krzywdzi swoje otoczenie. Ale najgorsze jest to, że nie można komuś takiemu pomóc, dopóki nie podejmie swojej osobistej decyzji, aby przebaczyć. Bo do uzdrowienia czy uwolnienia potrzebna jest moc Boża, a w takim przypadku jej nie będzie…

Najgorszą rzeczą w przypadku postawy nieprzebaczenia jest to, że wtedy pomnaża się cierpienie z Bożego wyroku i nie da się tego zmienić – nie można komuś pomóc wbrew Bożej woli!

Czy jest jakiś sposób, aby nastąpił przełom w osobie, która trwa w nieprzebaczeniu, rozgoryczeniu, stanie zranienia? Dostrzegam dwa czynniki, które mogą pomóc. Jednym z nich jest doświadczenie miłości. Miłość podnosi, dodaje wartości, staje się podstawą, na której można się oprzeć i uczynić to, co właściwe. Spotkanie z Bożą miłością przynosi uzdrowienie do chorych miejsc. Niestety, w niektórych przypadkach sama miłość nie wystarczy. Są osoby, które trwają w swoim nieprzebaczeniu, pomimo spotkania z Bożą miłością. Wtedy szansą na zmianę jest ból. Ból pojawia się w wyniku choroby. Jest dowodem, że coś wymaga uzdrowienia. Ból myli się niezwykle rzadko. Bólowi nie da się zaprzeczyć, nie można się go wyprzeć. Ból zmusza nas do działania.

Gdy jednak nawet ból jest nieskuteczny, nie powoduje refleksji i opamiętania się, to już nie ma innego sposobu, aby pomóc komuś, kto trwa w swoim nieprzebaczeniu. Ostatni środek został wyczerpany!

Dlatego warto przeglądać swoje serca i szybko reagować na wykryte urazy, pretensje, żale, niechęci do innych ludzi. Każda taka sytuacja może oznaczać nieprzebaczenie. Warto, z Bożą pomocą, podjąć decyzję całkowitego uwolnienia winowajcy i poddać się Bożej miłości aż do całkowitego wyzdrowienia. Im szybciej, tym łatwiej.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/23/wolnosc-przebaczenia-czy-cierpienie-rozgoryczenia/feed/ 0
Licz się ze słowami – jesteś nagrywany! https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/13/licz-sie-ze-slowami-jestes-nagrywany/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/13/licz-sie-ze-slowami-jestes-nagrywany/#respond Thu, 13 Jul 2017 13:22:25 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=444 czytaj dalej...]]>

W ostatnim czasie znowu zostały ujawnione nagrania rozmów znanych osób. Współczesna technika dostarcza urządzeń niewielkich rozmiarów, które łatwe do ukrycia, pozwalają kogoś niezauważenie nagrać. W dodatku, uzyskane nagrania można udostępniać zachowując anonimowość i tym samym unikając konsekwencji, mimo że takie nagrywanie z ukrycia jest nielegalne…

Gdyby bohaterowie nagrań wiedzieli, że ich rozmowy zostaną ujawnione, z całą pewnością rozmawialiby inaczej, byłoby więcej powściągliwości, gdy chodzi o używany język i tematy dyskusji…

Ale czy zdajemy sobie sprawę, że nagrywanie nie jest wcale ani kwestią najnowszych technologii, ani w ogóle wynalazkiem człowieka? To Bóg od dawna rejestruje nasze rozmowy i to wszystkie, bez wyjątku! I zamierza tych nagrań użyć!

A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu. (Ew. Mat. 12,36)

Bo nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome. Dlatego, co mówiliście w ciemności, będzie słyszane w świetle dziennym, a co w komorach na ucho szeptaliście, będzie rozgłaszane na dachach. (Ew. Łuk. 12,2‑3)

Pan Bóg nie potrzebuje jakiejś szczególnej techniki, On po prostu jest wszędzie, wszystko widzi, słyszy i rejestruje, nie można się przed Nim nigdzie schować: Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. (Ew. Mat. 6,6)

Rozsądnie więc będzie postępować tak i wypowiadać takie słowa, aby nigdy się ich nie wstydzić. Pomijając rozmowy, które mają charakter intymny i dotyczą tylko dwóch osób, powinniśmy się zachowywać tak, jakbyśmy byli w świetle kamer, obserwowani przez innych ludzi. Wtedy nie doświadczymy wstydu.

Pan Bóg w odróżnieniu od podstępnych nagrywających, uczciwie uprzedza, że wszystko rejestruje. Nie ma możliwości, aby się przed tym zabezpieczyć, uniknąć bycia nagranym. Ponadto, Boże motywacje są inne – one są sprawiedliwe. On nigdy nie użyje nagrania, aby kogokolwiek szantażować. Nikogo też nie zamierza poniżyć w oczach innych ludzi. Ale też nic nie pozostanie ukryte ani pominięte – wszystko bez wyjątku zostanie ujawnione i rozliczone.

Dobra wiadomość jest taka, że to co mówimy, nie tylko może być przeciwko nam użyte, ale za pomocą słów możemy zostać usprawiedliwieni. Jeśli to są szczere słowa wiary i poddania Panu Jezusowi Chrystusowi, to ich rezultatem jest życie wieczne.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/13/licz-sie-ze-slowami-jestes-nagrywany/feed/ 0