Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Uczniostwo – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Sat, 13 May 2017 20:58:57 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 https://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png Uczniostwo – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl 32 32 Kto wybiera: nauczyciel czy uczeń? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/13/kto-wybiera-nauczyciel-czy-uczen/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/13/kto-wybiera-nauczyciel-czy-uczen/#respond Sat, 13 May 2017 20:58:57 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=395 czytaj dalej...]]>

Częścią Wielkiego Nakazu Misyjnego jest czynienie uczniami, czyli pokazywanie i przekazywanie życia poddanego Jezusowi kolejnym Jego naśladowcom. Żeby jednak praktykować czynienie innych uczniami trzeba sobie odpowiedzieć na szereg praktycznych pytań. Pierwsze z nich brzmi: kto kogo wybiera? Nauczyciel uczniów? Czy może to uczniowie wybierają sobie nauczyciela?

Jeśli popatrzymy na przykład Pana Jezusa, to czytamy o Nim: I stało się w tych dniach, że wyszedł na górę, aby się modlić, i spędził noc na modlitwie do Boga. A gdy nastał dzień, przywołał uczniów swoich i wybrał z nich dwunastu, których też nazwał apostołami… (Łuk. 6,12‑13). Czytamy też, że Pan Jezus indywidualnie powoływał pojedyncze osoby, aby naśladowały Go. Ciekawe jest to, że wybierał spośród osób, które w ogóle nie wyglądały na kogoś, kto nadaje się do służby na rzecz Bożego Królestwa. Bo Jemu nie chodziło mu o to, kim są, ale kim mają zostać. Dlatego tak intensywnie, całą noc, modlił się w tej sprawie. I dokonał bardzo trafnego wyboru, bo 11 z 12 wypełniło swoją misję!

Z kolei apostoł Paweł zachęca swojego ucznia, Tymoteusza: A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać (II Tym. 2,2). Instrukcja Pawła oznacza, aby wybrać kolejnych uczniów spośród osób, które spełniają pewne warunki: wykazały się wiernością i będą potrafiły dalej przekazywać odebrane nauczanie.

Zatem widzimy na podstawie tych biblijnych wzorów, że to nauczyciel powinien wybierać uczniów, ponieważ to on wie, co chce przekazać dalej i dobiera do tego celu odpowiednie osoby.

Po stronie uczniów widzimy, że muszą spełniać warunek gotowości do naśladowania, czyli że wytrwają wiernie w relacji z nauczycielem, aż zostaną ukształtowani. A następnie, że nie zachowają tego, czego się nauczyli, tylko dla siebie, ale sami staną się nauczycielami, którzy wybiorą sobie uczniów. Sztuka polega na tym, aby wybrać takich uczniów, którzy sprawdzą się w przyszłości.

Ale bywa też, że ktoś dostrzega jakiś brak w swoim życiu i pragnie go uzupełnić. Wtedy zazwyczaj mówimy o poszukiwaniu mentora. To nie jest to samo, co biblijna relacja nauczyciel–uczeń. W niej chodzi o bliską więź, kompletne naśladowanie czyjegoś życia, metodą obserwacji i naśladowania, a nie tylko słuchania wykładu. To jest całościowe, a nie tylko w wybranych dziedzinach.

Jeszcze jest kwestia duchowego rodzicielstwa, które też opiera się na oddziaływaniu typu nauczyciel–uczeń. Chodzi tu o przeprowadzenie od samych początków życia z Bogiem do samodzielności w duchowym życiu. W tym wypadku obowiązuje zasada, że żadne dziecko nie powinno być porzucone. Każde powinno znaleźć się pod opieką swojego rodzica duchowego, który będzie się nim zajmował, aż będzie w stanie samo zadbać o swoje duchowe życie.

Jeśli jeszcze nie masz swoich uczniów, to może zapytasz Boga w modlitwie, czy kogoś Ci wskazuje?

Albo może widzisz u siebie takie braki, że potrzebujesz, aby ktoś Cię przyjął jako ucznia. O to też możesz prosić Boga. Możliwe jest też jedno i drugie jednocześnie – bycie uczniem i nauczycielem. Najważniejsza jest gotowość do zaangażowania się.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/13/kto-wybiera-nauczyciel-czy-uczen/feed/ 0
Dodawać czy mnożyć? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/01/dodawac-czy-mnozyc/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/01/dodawac-czy-mnozyc/#respond Mon, 01 May 2017 20:39:24 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=383 czytaj dalej...]]>

Wielki Nakaz Misyjny, to polecenie, aby Ewangelię przekazać całemu światu. Jak już mamy dobre chęci czyli gotowość, aby wziąć udział w tej misji, to powstaje pytanie, jak najskuteczniej docierać do całego narodu i całego świata?

Pierwsze podejście, to skorzystać z mocy Ducha Świętego. Podobnie jak Piotr w dzień Zielonych Świąt, przemawiać do tłumów, aby tysiące zostały przyłączone do Kościoła. Przypuśćmy, że masz taką możliwość, aby co tydzień 3 tysiące osób przyprowadzić do Chrystusa. Jeśli udałoby Ci się to robić regularnie przez 36 lat, to zdobędziesz ponad 5 milionów osób! Absolutnie niezwykłe, imponujące! Ale czy w ten sposób uda się dotrzeć do świata? 5 milionów, to jedna ósma ludności Polski, ale poniżej 1 promila światowej populacji. W dodatku, nie było w historii chrześcijaństwa jeszcze takiej osoby…

Drugie podejście, to wprowadzić w życie instrukcję i przykład Pana Jezusa, aby nowym uczniom przekazywać wszystko, czego sami się nauczyliśmy. Przypuśćmy, że w ciągu około 3 lat masz jednocześnie 6 uczniów, a każdy z nich po tych 3 latach ma także 6 uczniów. Wtedy przed upływem 30 lat, dotrzesz do całego naszego narodu, a zanim minie 36 lat cała populacja zamieszkująca ziemię będzie miała możliwość stać się uczniami Chrystusa.

Zobacz obliczenia porównujące te dwa podejścia w oparciu o prosty model matematyczny.

W przypadku tego pierwszego podejścia, ewangelista byłby gwiazdą, ale wiara ludzi, których przyprowadza w ten sposób do Chrystusa prawdopodobnie bardzo powierzchowna.

W przypadku drugiego podejścia, nauczyciel nie będzie do końca świadomy następującego wzrostu, który szybko wymknie się spod jego kontroli i wiedzy. Będzie natomiast mógł zadbać o jakość życia swoich uczniów oferując im wszystko, czego się sam nauczył. Wyzwaniem jest natomiast, aby tak wychować uczniów, aby każdy z nich miał kolejnych uczniów!

A jaki wzór znajdujemy w Piśmie? Wydaje mi się, że mieszany – połączenie obydwu rzeczy: mocy Bożej, która doprowadza tysiące ludzi na raz do Bożego Królestwa oraz systematycznego, chociaż mało spektakularnego, codziennego czynienia uczniami. Ciekawe jest to, że w Dziejach Apostolskich wzrost Kościoła jest najpierw opisany słowem, które oznacza dodawanie (Dz. 2,41 oraz 5,14), a później pojawia się inne słowo, które tłumaczy się jako pomnażanie (Dz. 6,1 oraz 9,31).

Wniosek jest prosty. Należy głosić Ewangelię komu się da, wielu osobom, potem zaś spośród nich wybrać takich, którzy dają największe szanse pomnożenia i im przekazać wszystko. Taka metoda była i jest nadal głównym źródłem wzrostu Kościoła. 

A czy Ty masz uczniów? Jeśli prowadzisz życie w relacji z Panem Jezusem, to jest cała masa ludzi, którzy mogą się od Ciebie uczyć, bo nie mają pojęcia nawet o tym, jak być zbawionym przez wiarę. Nie szkodzi, że większość ludzi naokoło nie jest zainteresowana. Tych zainteresowanych jest wystarczająco dużo.

A może umiesz i rozumiesz więcej, niż same podstawy, gdy chodzi o naśladowanie Chrystusa? Komu, w takim razie, przekazujesz swoje umiejętności? Czy masz osoby, które uczysz, a one następnie będą przekazywać ten sposób życia dalej?

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/01/dodawac-czy-mnozyc/feed/ 0
Szeroko czy głęboko? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/04/22/szeroko-czy-gleboko/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/04/22/szeroko-czy-gleboko/#respond Sat, 22 Apr 2017 14:49:39 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=362 czytaj dalej...]]>

Zakładam, że zależy Ci, aby jak najwięcej ludzi poznało osobiście Jezusa Chrystusa i tym samym zostało zbawionych. To wymaga, żeby ktoś im przekazał Ewangelię. Załóżmy, że Ty jesteś taką właśnie osobą. Masz na sercu ratowanie ludzi zgubionych i robisz wszystko, co potrafisz, aby doprowadzić ich do nawrócenia i wiary. Przypuśćmy, że masz dar do głoszenia, docierasz do ludzi, a oni są zbawiani. To oznacza niekończące się zajęcie, bo są tysiące potrzebujących zbawienia wokół nas. Marzenie wielu serc, prawda? Przebudzenie. Chcemy oczywiście, aby Ewangelia docierała bardzo szeroko, do jak największej ilości osób. Marzymy o potężnym żniwie naszego narodu.

Ale… Na koniec Wielkiego Nakazu Misyjnego z Ewangelii Mateusza 28,18-20 czytamy: Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. Czyli, że wszystko, czego nauczyłeś się, gdy chodzi o życie naśladowcy Jezusa, ma zostać przekazane kolejnym osobom. Pan Jezus oczekuje od nas, żebyśmy nie tylko doprowadzali ludzi do zbawienia, ale doprowadzili ich przynajmniej do naszego poziomu życia z Bogiem. On oczekuje, że doprowadzimy Jego nowych naśladowców do pewnej głębi, że nastąpi radykalna przemiana ich życia. Ale to wymaga przecież czasu! Jeśli nawet uważasz siebie za mało wybitnego ucznia Chrystusa, to jest mnóstwo rzeczy, które umiesz i masz do przekazania! Wypełnienie tego oznacza miesiące, albo i lata zajmowania się pojedynczymi osobami, lub małą grupką osób. Nie da się doprowadzić do głębokiej przemiany wielu ludzi na raz. Można co prawda wielu osobom przekazywać nauczanie, ale to za mało, aby nauczyły się żyć. Będą mieć rzeczy właściwie poukładane w głowach, ale ciągle wiele braków w praktycznym życiu. I nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że to sam Bóg jest wychowującym Ojcem, a Duch Święty jest ostatecznie odpowiedzialny za doprowadzenie wierzących do świętości życia, to ciągle pozostaje ogromne zadanie do wykonania przez ludzi.   

Ponieważ dysponujemy ograniczonym czasem, więc wygląda na to, że musimy wybierać. Pierwsza opcja, to poświęcić ten czas na ratowanie zgubionych, ciesząc się z tego, że przynajmniej nie spędzą oni wieczności w piekle, chociaż ich życie duchowe będzie powierzchowne. Druga opcja to oddać się doprowadzaniu do dojrzałości w wierze niewielkiej grupy osób, godząc się, że wielu innych nie doprowadzimy do zbawienia. Wygląda na to, że musimy wybierać pomiędzy szerokim albo głębokim przekazywaniem życia.

Oczywiście, jest jeszcze inna możliwość. Można docierać do niewielu osób i w dodatku nie zajmując się nimi dalej, skoro już zostali zbawieni. Czyli wąsko i płytko. Zgadzając się z bolesną prawdą, że tak pewnie wygląda służba wielu wyznawców Chrystusa, na pewno nie chcemy takiej marnej owocności.

A jaki jest Twój wybór, czytelniku tego wpisu? Szeroko czy głęboko?

Chcesz ratować jak najwięcej osób, zgadzając się jednocześnie, aby ich duchowe życie było bardzo powierzchowne?

Wybierasz zaangażowanie w głębię przemiany, aby wypełnić cały Wielki Nakaz Misyjny?

A może masz tak małą wizję, że zgadzasz się, aby było mało osób nawróconych i w dodatku powierzchownie żyjących, czyli wąsko i płytko?

A może widzisz jeszcze inną możliwość?

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/04/22/szeroko-czy-gleboko/feed/ 0
Wykład czy przykład? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/01/wyklad-czy-przyklad/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/01/wyklad-czy-przyklad/#respond Wed, 01 Mar 2017 20:57:09 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=254 czytaj dalej...]]>

Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody (…) Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem...  (Mat. 28,19-20 tłumaczenie Nowe Przymierze). Wielki Nakaz Misyjny, to nie tylko głoszenie ludziom ewangelii zbawienia, ale uczynienie ich uczniami i wdrożenie ich we wszystko, czego się sami od Chrystusa nauczyliśmy.

Najpopularniejszy w Kościele sposób nauczania, to ustny wykład (kazanie). Jest to sposób najmniej skuteczny, bo gdy ludzie tylko słuchają, to dociera do nich niewielki procent przekazywanej treści i w dodatku sami muszą odgadnąć, jak praktycznie należy ją zastosować. Jeżeli do tego dołożymy to, że większość z tego nauczania odbywa się zazwyczaj w niedzielę, to efekt jest taki, że przybywający na spotkania ludzie porządkują swoją teoretyczną wiedzę, uczą się jak świętować w niedzielę i… niedużo więcej.

A tymczasem istnieje starodawny sposób nauczania, który jest wielokrotnie skuteczniejszy! Zilustruję go prostym przykładem: Język polski na pewno nie należy do łatwych (podobno jest najtrudniejszy na świecie…). A jednak, każde z moich dzieci w wieku około dwu lat całkiem nieźle mówiło po polsku, pomimo, że żadnemu z nich nie udzieliliśmy ani jednej lekcji naszego języka! Jak się więc nauczyły? Poprzez naśladowanie swoich rodziców (i rodzeństwa, w przypadku młodszych dzieci).

Ten dość banalny przykład stanowi ilustrację ważnego faktu, że najszybciej uczymy się poprzez naśladowanie kogoś innego, czyli powielanie wzoru, który mamy przed oczami.

Najlepiej możemy wypełnić Wielki Nakaz Misyjny dostarczając każdemu nowonawróconemu człowiekowi przykład do naśladowania. I to najlepiej w różnych powszednich sytuacjach, bo wtedy nauczy się właśnie jak żyć, a nie tylko jak zachowywać się na spotkaniach Kościoła. Im więcej dostępności, im więcej przejrzystości, szczerości życia, tym lepszy będzie efekt. A co jeśli ktoś czuje się słabym wzorem do naśladowania? Pomyśl przez chwilę – jeśli umiesz choć trochę rozmawiać z Bogiem (czyli modlić się), potrafisz korzystać z Pisma Świętego, doświadczasz Bożego prowadzenia (słyszenia Jego głosu), masz za sobą decyzje wynikające z wiary i świadectwo osobistej przemiany, to już jesteś jak profesor wiary dla kogoś, kto dopiero zaczął!

Uwaga dla tych, którzy myślą o sobie: nie jestem nauczycielem Słowa, za mało wiem lub umiem, aby mógł kogoś innego nauczać. Ja uważam, że to nawet dobrze, bo wtedy będziesz mniej nauczać za pomocą wykładu, metody mało skutecznej, a więcej swoim życiem. Oczywiście, wykłady i kazania też są potrzebne, bo porządkują nasze zrozumienie, ale życia uczymy się przez życie.

Patrząc na przykład Pana Jezusa opisany w Ewangeliach, widzimy że On przemawiał, a dodatkowo objaśniał uczniom to, czego nie zrozumieli. Ale przede wszystkich pokazywał, jak się służy Bogu i jak się żyje według zasad Bożego Królestwa. Spędził ze swoimi uczniami ponad trzy lata życia. W rezultacie przygotował sobie naśladowców, którym mógł powierzyć sprawę swojego Królestwa na ziemi, gdy sam odszedł do Ojca.

Czynienie uczniami, to przede wszystkim wpuszczenie nowonawróconych do naszego własnego życia, aby mieli przykład do naśladowania, niekoniecznie doskonały, po prostu prawdziwy.

P.S. Pozwoliłem sobie na wrzucenie mojego nauczania o tym jak nauczyłem się smażyć naleśniki, czyli siła naśladowania widocznego przykładu.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/01/wyklad-czy-przyklad/feed/ 0
Mleko czy mięso? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/22/mleko-czy-mieso/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/22/mleko-czy-mieso/#comments Wed, 22 Feb 2017 08:07:01 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=247 czytaj dalej...]]>

Jako nowonarodzone niemowlęta zapragnijcie niesfałszowanego, potrzebnego wam mleka. Dzięki niemu będziecie mogli rozwijać się dla zbawienia. (I Piotra 2,2 Nowe Przymierze)

Właściwy pokarm jest potrzebny do zdrowego rozwoju po nawróceniu. Często słyszę, że podstawowe prawdy duchowe są dla początkujących naśladowców Chrystusa a bardziej zaawansowane nauczanie, czyli „mięso” dla tych już ugruntowanych w wierze. Oczywiste jest, że pewne prawdy są po prostu fundamentalne dla zbawienia człowieka i powinny zostać przez niego przyswojone na samym początku. Niestety, wiele osób jest nauczanych niesystematycznie, ich duchowy rozwój jest przypadkowy, a przyswojone nauczanie ma luki w swoich fundamentach. To powinno być naprawione. Natomiast nie wierzę, że są jakieś stopnie wtajemniczenia w chrześcijaństwie.

Podstawowa różnica pomiędzy mlekiem dla niemowlęcia a mięsem czy innym stałym pokarmem dla dorosłych, nie polega na tym, że zawierają zupełnie inne składniki. Wręcz przeciwnie, wszystkie składniki pożywienia dorosłych są też w mleku. Mleko to pokarm przystosowany do możliwości przyswajania przez młody organizm niemowlęcia. Jest lekkostrawne. Kochająca matka pozwala swojemu dziecku ssać ze swojej piersi dokładnie taki pokarm, jakiego potrzebuje i jaki może strawić!

Podobnie powinny być zaspokajane potrzeby duchowych noworodków. Duchowy rodzic, który przetrawił nauczanie Bożego Słowa, przekazuje je następnie nowonawróconemu tak, aby on je zrozumiał i przyswoił. Nie chodzi o inne prawdy, ale o inny sposób ich podawania, dostosowany do możliwości ucznia!

Na czym więc polega takie „karmienie mlekiem”? Na początek poznanie potrzeb, pytań i zmagań nowonawroconego. Następnie używanie zrozumiałego zwykłego języka, zamiast chrześcijańskiego żargonu. A także odpowiednie, rozsądne wymagania! Nie oczekujemy przecież, że małe dziecko będzie wszystko od razu rozumieć i będzie się umiało należycie zachować w każdej sytuacji. Jesteśmy dla niego wyrozumiali. Cierpliwie je wychowujemy. Z podobną wyrozumiałością powinniśmy traktować nowych uczniów Chrystusa, pamiętając ile czasu nam samym zabrało nauczenie się tego, co umiemy dzisiaj.

To nie nowonawróceni powinni przystosować się do Kościoła, ale Kościół powinien się przystosować do ich potrzeb jako duchowych niemowląt.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/22/mleko-czy-mieso/feed/ 3
Zadziwiająca miłość macierzyńska https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/15/zadziwiajaca-milosc-macierzynska/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/15/zadziwiajaca-milosc-macierzynska/#comments Wed, 15 Feb 2017 16:30:07 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=241 czytaj dalej...]]>

Masz możliwość czytać ten tekst, ponieważ lata temu ktoś z troską zajął się Tobą – noworodkiem zupełnie zależnym od czyjejś opieki. Najpewniej była to kochająca mama.

Podobnie rzeczy się mają, gdy chodzi o duchowe życie. Na samym początku jest ono delikatne i mocno zależne od opieki innych. Potrzebujemy wtedy duchowych rodziców. Oto fragment Pisma, który mnie zadziwia: I choć, jako apostołowie Chrystusa, mogliśmy oczekiwać respektu, byliśmy wśród was bezpośredni, jak karmiąca matka, zatroskana o swe dzieci. I przywiązaliśmy się do was tak bardzo, że gotowi byliśmy nie tylko przekazać wam Bożą dobrą nowinę, ale także poświęcić własne dusze – do tego stopnia was pokochaliśmy. (I Tes. 2,7-8 Nowe Przymierze). Te słowa opisują trzech mężczyzn zaangażowanych w głoszenie Ewangelii, a przecież to jest niezwykle trafny, zwięzły opis macierzyńskiej miłości! Skąd im się to wzięło? Domyślam się, że ta miłość pochodzi od Boga Ojca, który jest źródłem miłości – kocha bardziej niż najlepsza matka czy najlepszy ojciec. Duch Boży wzbudził w sercach tych mężczyzn nadzwyczajne zaangażowanie w życie nowonawróconych.

Od tamtych czasów nie zmieniły się ani fizyczne, ani emocjonalne ani duchowe potrzeby ludzi. Duchowy noworodek potrzebuje być otoczony miłością o macierzyńskim charakterze – ktoś powinien się nim interesować właściwie bez przerwy i z zaangażowaniem. Tego nie da się zastąpić żadnym, nawet najlepiej zorganizowanym systemem kościelnym. Tej potrzeby nie zaspokoi dostęp do wszelkich informacji, jakie można znaleźć w Internecie. Nawet dobrze przygotowane, w pełni biblijne nauczanie, nie wystarczy. To są dobre rzeczy, z których można i należy korzystać, ale małe dziecko potrzebuje opieki, indywidualnej reakcji na swoje potrzeby. Potrzebuje duchowego rodzica.

Uważam to za wielki przywilej i jednocześnie ogromną odpowiedzialność, że doskonały Ojciec w niebie, nie tylko powierzył nam przekazywanie Ewangelii – Słowa życia, ale również powierzył nam opiekę nad swoimi nowonarodzonymi dziećmi.

A teraz dobra (a może nawet bardzo dobra) obserwacja! Jeśli nawet do czasu urodzenia się dziecka, jest ono dość obojętne swoim rodzicom, to gdy przyjdzie na świat, coś nowego pojawia się. To jest miłość rodzicielska. Podobnie jest z duchowymi dziećmi – wystarczy odrobina zainteresowania, wystarczy się trochę nad życiem kogoś takiego pochylić, poświęcić nieco czasu (wbrew własnej wygodzie), a Duch Boży spowoduje podobny cud, jak w przypadku apostoła Pawła i jego towarzyszy – napełni swoją nadzwyczajną macierzyńską miłością! Sprawdź osobiście!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/15/zadziwiajaca-milosc-macierzynska/feed/ 1