Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
nowonawrócony – Dwie strony medalu http://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Fri, 09 Nov 2018 21:19:45 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 http://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png nowonawrócony – Dwie strony medalu http://andrzej.kbwch.pl 32 32 Obywatel Nieba czy Polski? http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/09/obywatel-nieba-czy-polski/ http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/09/obywatel-nieba-czy-polski/#respond Fri, 09 Nov 2018 21:19:45 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=555 czytaj dalej...]]>

Jeśli czytasz ten mój tekst, to z dużym prawdopodobieństwem jesteś osobą narodzoną na nowo czyli jesteś „obywatelem Nieba”: Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa… (Fil. 3,20). Z jeszcze większym prawdopodobieństwem jesteś obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej.

Które z tych obywatelstw jest ważniejsze? Czy jedno wyklucza drugie? Czy można mieć podwójne obywatelstwo?  

Tak, możemy mieć podwójne obywatelstwo i mamy szanować obydwa ustanowione przez Boga porządki, czyli na przykład płacić podatki: Oddawajcie więc cesarzowi, co jest cesarskie, a Bogu, co jest Boże. (Łuk. 20,25). Generalnie mamy być poddani rozstrzygnięciom ziemskiej władzy: Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. (Rzym. 13,1). W księdze Jeremiasza 29,7 czytamy: A starajcie się o pomyślność miasta, do którego skazałem was na wygnanie… Jeżeli należy się starać o pomyślność miasta wygnania, to tym bardziej o pomyślność kraju urodzenia i zamieszkania!

Jednocześnie jest oczywiste, że obywatelstwo ziemskie obowiązuje tylko w tym życiu, zaś niebieskie jest trwa całą wieczność. Ewidentnie niebieskie góruje! Zatem w przypadku konfliktu pomiędzy tymi ojczyznami powinniśmy dochować wierności Ojczyźnie Niebieskiej. Powszechnie negatywnie ocenia się niemieckich chrześcijan, którzy wsparli Hitlera (choć nie wiemy, jak my byśmy się zachowali na ich miejscu…). A nieliczni, którzy odważyli się w imię swojego sumienia nazizmowi sprzeciwić, jak Dietrich Bonhoeffer, uważani są za bohaterów. Zatem są granice posłuszeństwa doczesnej władzy, granice wierności ziemskiej ojczyźnie.

Duma narodowa, która wynosi się ponad inne narody jest sprzeczna z jedną z największych wartości Królestwa: każdy człowiek jest tak samo cenny, bo za każdego tak samo Zbawiciel cierpiał na krzyżu i oddał za niego swoje życie. I to powinno stanowić oczywistą, nieprzekraczalną granicę patriotyzmu u każdego chrześcijanina.

Jako obywatele Królestwa Niebieskiego mamy sprowadzać do naszego kraju jego wartości: przebaczenie, pojednanie, miłość, równość i sprawiedliwość dla wszystkich, wspieranie słabszych… Od wieków chrześcijanie to robią. Nasza zachodnia cywilizacja doświadczająca dobrobytu, broniąca praw człowieka, zabiegająca o sprawiedliwość, tworząca systemy opieki socjalnej, jest taka dzięki naszym braciom i siostrom, którzy wprowadzali na ziemię wartości wcześniej nieznane. A jeszcze wiele zostało do wprowadzenia! Może to nasze zadanie? Może właśnie to jest ten moment, aby Kościół znany od początku z niezwykłej zdolności do praktykowania przebaczenia i głoszenia pojednania, przekazał skutecznie te wartości naszemu narodowi? W imię zdrowej, biblijnej miłości do ojczyzny.

Mamy to robić naszą postawą, postępowaniem, słowami. Jesteśmy też wezwani, aby się o naszą ziemską ojczyznę modlić: Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości.   Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. (I Tym. 2,1‑4). Słowa „przede wszystkim” oznaczają, że to ma być jedna z pierwszych naszych modlitw!

Zmierzaj do Ojczyzny Niebieskiej, we wszystkim staraj się podobać Jej Królowie, a po drodze zadbaj, aby skutecznie pobłogosławić tą ziemską.

]]>
http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/09/obywatel-nieba-czy-polski/feed/ 0
Publiczne ostrzeganie, czy zapytanie o rekomendację? http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/05/publiczne-ostrzeganie-czy-zapytanie-o-rekomendacje/ http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/05/publiczne-ostrzeganie-czy-zapytanie-o-rekomendacje/#respond Sat, 05 Aug 2017 18:54:56 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=464 czytaj dalej...]]>

Takich historii, jak poniżej opisana pewnie wydarzyło się bardzo wiele.

Wyobraźmy sobie wspólnotę kościelną, która jest takiej wielkości, że chociaż jej członkowie rozpoznają się z widzenia, to jednak nie wszyscy znają wszystkich. Jeśli nawet znają imiona, to niewiele, albo prawie nic nie wiedzą o większości osób ze wspólnoty. Każdy oczywiście bliżej zna się, a może nawet jest zaprzyjaźniony, z jakąś niedużą grupką będącą częścią całej wspólnoty. Taka sytuacja pojawia się, gdy liczba osób we wspólnocie jest pomiędzy sto a dwieście.

I oto pojawia się ktoś nowy, kto rozpoczyna swoje życie z Bogiem. Ta nowa osoba jest zapewne jakoś dostrzeżona przez większość członków wspólnoty, ale na razie zna ją i jej zmagania kilka, kilkanaście osób. Niestety, ta nowa osoba ma problemy finansowe, z którymi nadal sobie nie radzi. W związku z tym pożycza pieniądze od znajomych i nie zwraca. Kiedy już możliwości pożyczania od tych, którzy ją w miarę znają, wyczerpują się, kieruje swoją prośbę o pożyczkę do kolejnych osób, które rozpoznają, że to jest ktoś „swój”, chrześcijanin, człowiek nawrócony, a więc godny zaufania. Udzielają więc pożyczki bratu/siostrze w potrzebie. I następuje bolesne rozczarowanie. Mimo wielokrotnie ponawianej obietnicy, że zwrot pieniędzy nastąpi przy okazji kolejnego spotkania, do zwrotu pożyczki nie dochodzi.

W końcu wierzyciele orientują się, że mają do czynienia z naciągaczem i że nie są jedynymi ofiarami tej osoby. Przychodzą więc do pastora wspólnoty, z prośbą o pomoc. Nadzieja na odzyskanie pożyczonych pieniędzy jest już niewielka, ale żeby chociaż ostrzec innych przed tą osobą!

I jak tu postąpić w takiej sytuacji? Jeśli pastor publicznie ostrzeże przed kimś takim, to i tak prawdopodobnie większość nie będzie wiedziała o kogo tak naprawdę chodzi. Natomiast ta osoba na pewno będzie wiedzieć, i zapewne opuści tą wspólnotę i poszuka miejsca w innej. A co, jeśli to jest ktoś, kto wcale nie chce z premedytacją żyć kosztem innych, ale sobie nie radzi w życiu i potrzebuje pomocy duszpasterskiej? Albo nawet właśnie ktoś tej osobie udziela takiej pomocy i jest już w procesie przemiany? Wtedy publiczne ostrzeżenie wszystko zepsuje… Będzie to bardzo poniżające, publiczne napiętnowanie przynoszące niewielki, lub żaden pożytek…

Chrześcijanie zdecydowanie zbyt często posługują się publicznym ostrzeganiem przed zagrożeniem ze strony jakichś osób!

A gdyby postąpić inaczej, według mnie dojrzalej? Kiedy ktoś, kogo znamy tylko z widzenia, zwraca się z prośbą o pomoc, możemy spróbować się najpierw więcej dowiedzieć. Na przykład zadać pytanie: jak pomagają Ci w Twojej potrzebie osoby, które są najbliżej Ciebie? Czy możemy z nimi porozmawiać? I jeśli Ci przyjaciele, w rozmowie potwierdzą, że pomoc jest uzasadniona, to może należy jej udzielić… Najczęściej jednak okaże się, że to nie wsparcie materialne, ale innego rodzaju pomoc jest potrzebna. Jeśliby wszyscy stosowali taki sposób postępowania, to publiczne ostrzeganie stanie się całkowicie zbędne!

Zapytanie o rekomendację od kogoś godnego zaufania, zorientowanego z pierwszej ręki jest znacznie lepszym i skuteczniejszym zabezpieczeniem przed naciągnięciem, niż publiczne ostrzeganie. Takie podejście powinno się stać standardem wśród chrześcijan, bo jest o wiele bliższe nauczaniu Pisma, niż rozgłaszanie negatywnych informacji o kimś.

A może takie podejście zastosować znacznie, znacznie szerzej niż do wyzwań podobnych do opisanego powyżej?

]]>
http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/08/05/publiczne-ostrzeganie-czy-zapytanie-o-rekomendacje/feed/ 0
Pozyskiwanie do sekty, czy dzielenie się życiem? http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/29/pozyskiwanie-do-sekty-czy-dzielenie-sie-zyciem/ http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/29/pozyskiwanie-do-sekty-czy-dzielenie-sie-zyciem/#respond Mon, 29 May 2017 21:11:18 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=400 czytaj dalej...]]>

Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga. (Drugi List do Koryntian 2,17)

Przypuśćmy przez chwilę, że jestem człowiekiem świeżo nawróconym.

Właśnie przeżyłem swoje spotkanie z Jezusem. Kompletnie zaskoczył mnie Swoją miłością, jestem pełen wdzięczności za jego wspaniałe zbawienie, pełen entuzjazmu i gotowości, aby przekazać to życie całemu światu wokół. Ale znam tylko jedną historię spotkania z Jezusem – swoją własną. No może jeszcze historię kogoś, kto mi opowiedział swoje świadectwo… Znam też jeden sposób prezentacji Ewangelii – ten, przez który przeżyłem swoje nawrócenie oraz jedną modlitwę nawrócenia – tą przez którą właśnie przyszedłem do Jezusa. I jeśli przyłączyłem się do jakiejś żywej wspólnoty kościelnej, to jest to ta najwłaściwsza, bo innej po prostu nie znam.

W swojej gorliwości neofity głoszę więc innym jedyną słuszną metodę przyjścia do Chrystusa – tą, która zadziałała w moim przypadku! I jeśli zachęcam ich do Kościoła, to oczywiście do tego swojego. Jestem bardzo gorliwy, ale moje zrozumienie nawrócenia i zbawienia jest bardzo wąskie. W dodatku, opór, jaki napotykam ze strony wielu osób, z którymi rozmawiam, powoduje, że zaczynam nalegać, naciskać na nich, aby przyjęli poselstwo, które mam do przekazania. Nie potrafię zrozumieć, jak mogą się opierać przed przyjęciem takiego wspaniałego zbawienia! To wszystko powoduje, że w oczach ludzi jestem jak ktoś, kto usilnie chce wciągnąć ludzi do swojej sekty.

Gdy jednak upływa czas, poszerza się moje zrozumienie. Już wiem, że trzeba dać ludziom trochę czasu, aby Słowo wykonało w nich pracę i doprowadziło do nawrócenia. Odkrywam, że metoda, jaka doprowadziła mnie do spotkania z Jezusem nie jest jedyną słuszną, a nawiązywanie prawdziwej, pełnej wiary relacji z Jezusem Chrystusem może wyglądać niezwykle różnorodnie. No i moja wspólnota nie jestem jedynym słusznym (ani nawet najsłuszniejszym!) wyrazem Kościoła. A co najważniejsze: nie jest moim zadaniem przekonywanie ludzi do wiary, to zadanie należy do Ducha Świętego i tylko On jest w stanie je wykonać. Ja nie powinienem i nie potrzebuję w tym względzie żadnej presji na innych wywierać. Przychodzi głębsze zrozumienie i dojrzałość.

Nie byłem daleki od tego opisu zaraz po swoim nawróceniu. Szybko nauczyłem się „Czterech praw duchowego życia” i głosiłem innym Ewangelię dając im maksymalnie pół godziny, aby się nawrócili. Wywierałem na nich presję, aby pomodlili się w mojej obecności „modlitwą grzesznika”. Moja gorliwość nie przynosiła jednak oczekiwanych rezultatów. Jednak z czasem moje zrozumienie procesu nawrócenia bardzo się poszerzyło.

Na przykład zrozumiałem, że chociaż Bóg ma wymagania moralne, od których nie zamierza odstąpić, to jednak to wcale nie jest najważniejsze, aby ludzie się nawracali na moje standardy sprawiedliwości. Odkrywałem pewne ważne prawdy teologiczne na temat Boga, ale wyglądało na to, że On mniej wymaga od ludzi wiary w te prawdy, niż ja bym tego oczekiwał. Praktykowałem z powodzeniem pewne formy modlitwy, uwielbienia, spotykania się z Bogiem, ale były jeszcze inne, które też się sprawdzały. I coraz bardziej narastała we mnie świadomość, że Jemu nie chodzi o to, co zewnętrzne, ale o bliskie połączenie z człowiekiem. O relację miłości

Taka mniej więcej przemiana powinna nastąpić wraz z upływem czasu. Ale niestety, mam wrażenie, że nie zawsze tak jest. Jest możliwe, aby człowiek przez wiele lat od swojego nawrócenia pozostał kimś w rodzaju akwizytora, który próbuje sprzedać swój produkt.

Wierzę, że można żyć w wolności od presji, aby koniecznie kogoś przekonać do tego w co wierzymy. Wierzę, że wystarczy kogoś przyprowadzić do Jezusa, i w swoim tempie, pozna Prawdę u samego Źródła. Prawda jest w stanie się obronić i przekonać każdego, który z Nią się spotka. Warto wziąć przykład z Filipa: Filip spotkał Natanaela i rzekł do niego: Znaleźliśmy tego, o którym pisał w zakonie Mojżesz, a także prorocy: Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu. Wtedy Natanael rzekł do niego: Czy z Nazaretu może być coś dobrego? Filip na to: Pójdź i zobacz! (Ew. Jana 1,45‑46)

]]>
http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/29/pozyskiwanie-do-sekty-czy-dzielenie-sie-zyciem/feed/ 0
Kto wybiera: nauczyciel czy uczeń? http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/13/kto-wybiera-nauczyciel-czy-uczen/ http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/13/kto-wybiera-nauczyciel-czy-uczen/#respond Sat, 13 May 2017 20:58:57 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=395 czytaj dalej...]]>

Częścią Wielkiego Nakazu Misyjnego jest czynienie uczniami, czyli pokazywanie i przekazywanie życia poddanego Jezusowi kolejnym Jego naśladowcom. Żeby jednak praktykować czynienie innych uczniami trzeba sobie odpowiedzieć na szereg praktycznych pytań. Pierwsze z nich brzmi: kto kogo wybiera? Nauczyciel uczniów? Czy może to uczniowie wybierają sobie nauczyciela?

Jeśli popatrzymy na przykład Pana Jezusa, to czytamy o Nim: I stało się w tych dniach, że wyszedł na górę, aby się modlić, i spędził noc na modlitwie do Boga. A gdy nastał dzień, przywołał uczniów swoich i wybrał z nich dwunastu, których też nazwał apostołami… (Łuk. 6,12‑13). Czytamy też, że Pan Jezus indywidualnie powoływał pojedyncze osoby, aby naśladowały Go. Ciekawe jest to, że wybierał spośród osób, które w ogóle nie wyglądały na kogoś, kto nadaje się do służby na rzecz Bożego Królestwa. Bo Jemu nie chodziło mu o to, kim są, ale kim mają zostać. Dlatego tak intensywnie, całą noc, modlił się w tej sprawie. I dokonał bardzo trafnego wyboru, bo 11 z 12 wypełniło swoją misję!

Z kolei apostoł Paweł zachęca swojego ucznia, Tymoteusza: A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać (II Tym. 2,2). Instrukcja Pawła oznacza, aby wybrać kolejnych uczniów spośród osób, które spełniają pewne warunki: wykazały się wiernością i będą potrafiły dalej przekazywać odebrane nauczanie.

Zatem widzimy na podstawie tych biblijnych wzorów, że to nauczyciel powinien wybierać uczniów, ponieważ to on wie, co chce przekazać dalej i dobiera do tego celu odpowiednie osoby.

Po stronie uczniów widzimy, że muszą spełniać warunek gotowości do naśladowania, czyli że wytrwają wiernie w relacji z nauczycielem, aż zostaną ukształtowani. A następnie, że nie zachowają tego, czego się nauczyli, tylko dla siebie, ale sami staną się nauczycielami, którzy wybiorą sobie uczniów. Sztuka polega na tym, aby wybrać takich uczniów, którzy sprawdzą się w przyszłości.

Ale bywa też, że ktoś dostrzega jakiś brak w swoim życiu i pragnie go uzupełnić. Wtedy zazwyczaj mówimy o poszukiwaniu mentora. To nie jest to samo, co biblijna relacja nauczyciel–uczeń. W niej chodzi o bliską więź, kompletne naśladowanie czyjegoś życia, metodą obserwacji i naśladowania, a nie tylko słuchania wykładu. To jest całościowe, a nie tylko w wybranych dziedzinach.

Jeszcze jest kwestia duchowego rodzicielstwa, które też opiera się na oddziaływaniu typu nauczyciel–uczeń. Chodzi tu o przeprowadzenie od samych początków życia z Bogiem do samodzielności w duchowym życiu. W tym wypadku obowiązuje zasada, że żadne dziecko nie powinno być porzucone. Każde powinno znaleźć się pod opieką swojego rodzica duchowego, który będzie się nim zajmował, aż będzie w stanie samo zadbać o swoje duchowe życie.

Jeśli jeszcze nie masz swoich uczniów, to może zapytasz Boga w modlitwie, czy kogoś Ci wskazuje?

Albo może widzisz u siebie takie braki, że potrzebujesz, aby ktoś Cię przyjął jako ucznia. O to też możesz prosić Boga. Możliwe jest też jedno i drugie jednocześnie – bycie uczniem i nauczycielem. Najważniejsza jest gotowość do zaangażowania się.

]]>
http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/05/13/kto-wybiera-nauczyciel-czy-uczen/feed/ 0
Szeroko czy głęboko? http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/04/22/szeroko-czy-gleboko/ http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/04/22/szeroko-czy-gleboko/#respond Sat, 22 Apr 2017 14:49:39 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=362 czytaj dalej...]]>

Zakładam, że zależy Ci, aby jak najwięcej ludzi poznało osobiście Jezusa Chrystusa i tym samym zostało zbawionych. To wymaga, żeby ktoś im przekazał Ewangelię. Załóżmy, że Ty jesteś taką właśnie osobą. Masz na sercu ratowanie ludzi zgubionych i robisz wszystko, co potrafisz, aby doprowadzić ich do nawrócenia i wiary. Przypuśćmy, że masz dar do głoszenia, docierasz do ludzi, a oni są zbawiani. To oznacza niekończące się zajęcie, bo są tysiące potrzebujących zbawienia wokół nas. Marzenie wielu serc, prawda? Przebudzenie. Chcemy oczywiście, aby Ewangelia docierała bardzo szeroko, do jak największej ilości osób. Marzymy o potężnym żniwie naszego narodu.

Ale… Na koniec Wielkiego Nakazu Misyjnego z Ewangelii Mateusza 28,18-20 czytamy: Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. Czyli, że wszystko, czego nauczyłeś się, gdy chodzi o życie naśladowcy Jezusa, ma zostać przekazane kolejnym osobom. Pan Jezus oczekuje od nas, żebyśmy nie tylko doprowadzali ludzi do zbawienia, ale doprowadzili ich przynajmniej do naszego poziomu życia z Bogiem. On oczekuje, że doprowadzimy Jego nowych naśladowców do pewnej głębi, że nastąpi radykalna przemiana ich życia. Ale to wymaga przecież czasu! Jeśli nawet uważasz siebie za mało wybitnego ucznia Chrystusa, to jest mnóstwo rzeczy, które umiesz i masz do przekazania! Wypełnienie tego oznacza miesiące, albo i lata zajmowania się pojedynczymi osobami, lub małą grupką osób. Nie da się doprowadzić do głębokiej przemiany wielu ludzi na raz. Można co prawda wielu osobom przekazywać nauczanie, ale to za mało, aby nauczyły się żyć. Będą mieć rzeczy właściwie poukładane w głowach, ale ciągle wiele braków w praktycznym życiu. I nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że to sam Bóg jest wychowującym Ojcem, a Duch Święty jest ostatecznie odpowiedzialny za doprowadzenie wierzących do świętości życia, to ciągle pozostaje ogromne zadanie do wykonania przez ludzi.   

Ponieważ dysponujemy ograniczonym czasem, więc wygląda na to, że musimy wybierać. Pierwsza opcja, to poświęcić ten czas na ratowanie zgubionych, ciesząc się z tego, że przynajmniej nie spędzą oni wieczności w piekle, chociaż ich życie duchowe będzie powierzchowne. Druga opcja to oddać się doprowadzaniu do dojrzałości w wierze niewielkiej grupy osób, godząc się, że wielu innych nie doprowadzimy do zbawienia. Wygląda na to, że musimy wybierać pomiędzy szerokim albo głębokim przekazywaniem życia.

Oczywiście, jest jeszcze inna możliwość. Można docierać do niewielu osób i w dodatku nie zajmując się nimi dalej, skoro już zostali zbawieni. Czyli wąsko i płytko. Zgadzając się z bolesną prawdą, że tak pewnie wygląda służba wielu wyznawców Chrystusa, na pewno nie chcemy takiej marnej owocności.

A jaki jest Twój wybór, czytelniku tego wpisu? Szeroko czy głęboko?

Chcesz ratować jak najwięcej osób, zgadzając się jednocześnie, aby ich duchowe życie było bardzo powierzchowne?

Wybierasz zaangażowanie w głębię przemiany, aby wypełnić cały Wielki Nakaz Misyjny?

A może masz tak małą wizję, że zgadzasz się, aby było mało osób nawróconych i w dodatku powierzchownie żyjących, czyli wąsko i płytko?

A może widzisz jeszcze inną możliwość?

]]>
http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/04/22/szeroko-czy-gleboko/feed/ 0
Mleko czy mięso? http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/22/mleko-czy-mieso/ http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/22/mleko-czy-mieso/#comments Wed, 22 Feb 2017 08:07:01 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=247 czytaj dalej...]]>

Jako nowonarodzone niemowlęta zapragnijcie niesfałszowanego, potrzebnego wam mleka. Dzięki niemu będziecie mogli rozwijać się dla zbawienia. (I Piotra 2,2 Nowe Przymierze)

Właściwy pokarm jest potrzebny do zdrowego rozwoju po nawróceniu. Często słyszę, że podstawowe prawdy duchowe są dla początkujących naśladowców Chrystusa a bardziej zaawansowane nauczanie, czyli „mięso” dla tych już ugruntowanych w wierze. Oczywiste jest, że pewne prawdy są po prostu fundamentalne dla zbawienia człowieka i powinny zostać przez niego przyswojone na samym początku. Niestety, wiele osób jest nauczanych niesystematycznie, ich duchowy rozwój jest przypadkowy, a przyswojone nauczanie ma luki w swoich fundamentach. To powinno być naprawione. Natomiast nie wierzę, że są jakieś stopnie wtajemniczenia w chrześcijaństwie.

Podstawowa różnica pomiędzy mlekiem dla niemowlęcia a mięsem czy innym stałym pokarmem dla dorosłych, nie polega na tym, że zawierają zupełnie inne składniki. Wręcz przeciwnie, wszystkie składniki pożywienia dorosłych są też w mleku. Mleko to pokarm przystosowany do możliwości przyswajania przez młody organizm niemowlęcia. Jest lekkostrawne. Kochająca matka pozwala swojemu dziecku ssać ze swojej piersi dokładnie taki pokarm, jakiego potrzebuje i jaki może strawić!

Podobnie powinny być zaspokajane potrzeby duchowych noworodków. Duchowy rodzic, który przetrawił nauczanie Bożego Słowa, przekazuje je następnie nowonawróconemu tak, aby on je zrozumiał i przyswoił. Nie chodzi o inne prawdy, ale o inny sposób ich podawania, dostosowany do możliwości ucznia!

Na czym więc polega takie „karmienie mlekiem”? Na początek poznanie potrzeb, pytań i zmagań nowonawroconego. Następnie używanie zrozumiałego zwykłego języka, zamiast chrześcijańskiego żargonu. A także odpowiednie, rozsądne wymagania! Nie oczekujemy przecież, że małe dziecko będzie wszystko od razu rozumieć i będzie się umiało należycie zachować w każdej sytuacji. Jesteśmy dla niego wyrozumiali. Cierpliwie je wychowujemy. Z podobną wyrozumiałością powinniśmy traktować nowych uczniów Chrystusa, pamiętając ile czasu nam samym zabrało nauczenie się tego, co umiemy dzisiaj.

To nie nowonawróceni powinni przystosować się do Kościoła, ale Kościół powinien się przystosować do ich potrzeb jako duchowych niemowląt.

]]>
http://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/22/mleko-czy-mieso/feed/ 3