Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
kochający Ojciec – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Sat, 05 Jan 2019 19:17:18 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 https://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png kochający Ojciec – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl 32 32 Śmierć – zła czy dobra? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/05/smierc-zla-czy-dobra/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/05/smierc-zla-czy-dobra/#comments Sat, 05 Jan 2019 12:02:30 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=565 czytaj dalej...]]>

Śmierć kogoś znajomego jest zawsze konfrontacją z wiecznością, rodzi wiele trudnych pytań. A jeśli to była osoba bliska, to rozstanie się z nią jest przyczyną ogromnego bólu.

Szczególnie trudno pogodzić się z tym, że odchodzi ktoś, kto jest znany z dobrych dzieł i jest w trakcie pełnienia wspaniałej służby w tym świecie. Gdy dowiadujemy się o chorobie, modlimy się o uzdrowienie. Gdy uzdrowienie nie następuje, to ogarnia nas poczucie bezradności. Możemy się do tego stopnia zniechęcić, że przestaniemy wierzyć, że Bóg uzdrawia. Możemy też zareagować desperacją, żeby znaleźć skuteczniejszy sposób modlitwy przeciwko złośliwym chorobom takim, jak nowotwór. Jeśli desperacja ta jest z Bożego pobudzenia to dobrze! Oglądamy co raz więcej uzdrowień z poważnych chorób. Jeśli desperacja wynika tylko ze złości na chorobę i cierpienie, to może nic nie dać…

A może potrzebne jest zupełnie inne spojrzenie na śmierć? Co Pan Bóg mówi na temat śmierci? Gdy Adam i Ewa zgrzeszyli, Bóg powiedział: Ponieważ człowiek stał się taki, jak jeden z Nas – zna dobro i zło – to oby teraz nie wyciągnął ręki i nie zerwał owocu również z drzewa życia; oby nie zjadł i nie żył przez to na wieki!. Dlatego Pan, Bóg usunął człowieka z ogrodu Eden… (I Mojż. 3,22–23) A więc śmierć jest wybawieniem od niekończącego się życia w grzechu i jego konsekwencjach: przekleństwie, cierpieniu, chorobie!

Z kolei apostoł Paweł napisał: Bo dla mnie życie, to Chrystus, a śmierć – to zysk. Jeśli już żyć w ciele, to dla owocnej pracy. Co bym wolał? – Nie wiem. Pociąga mnie jedno i drugie. Chciałbym stąd odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze. Jednak pozostać w ciele – to dla was korzystniejsze. (Fil. 1,21–24) Taka wypowiedź na temat śmierci jest możliwa tylko wtedy, gdy ktoś w jakimś stopniu doświadczył „bycia z Chrystusem” i było to doświadczenie równie rzeczywiste, jak doświadczenie doczesnego materialnego życia. I wiemy, że miał on niezwykłe spotkania z Chrystusem (patrz np. II Kor. 12,2‑4).

Zatem Paweł „zajrzał” do świata, gdzie króluje Chrystus, „dotknął go” i to zmieniło jego spojrzenie. Może i my potrzebujemy takiego doświadczenia? Nie tylko szukać przełomów w tym życiu, ale także umocować się w przyszłym? Nie tylko być gotowym na odejście z powodu uciążliwości obecnego stanu (na przykład bolesna, przewlekła choroba), ale z powodu atrakcyjności przyszłego życia? Odnoszę się do tego we wpisie „Jak się zakotwiczyć w wieczności?”.

Gdyby było odwrotnie, niż jest obecnie, czyli chrześcijanie wyżej ceniliby sobie życie z Chrystusem w wieczności, niż to doczesne, to oczywiście dążylibyśmy do tego, aby jak najszybciej odejść z tego świata. Zamiast podejmować walkę z chorobą groźną dla życia, uznalibyśmy ją za dobrą okazję, aby odejść. Nasza modlitwa byłaby raczej: „Niech to się stanie jak najszybciej, bez zbędnego bólu”. Ale jest jeszcze coś: zadanie do wykonania w tym życiu. Jest Boży plan dla Ciebie, pewna trasa do przebiegnięcia, praca do wykonania. I chodzi tutaj o zadanie, które będzie mieć ogromne znaczenie w wieczności: kolejne osoby zbawione, kolejni uczniowie Chrystusa, wierzący doprowadzeni do dojrzałości. To był powód, dla którego Paweł uznał, że jeszcze tutaj zostaje i dopiero, gdy dokończył swoje zadanie napisał: Toczyłem piękny bój. Bieg ukończyłem. Wiarę – zachowałem. Teraz czeka na mnie wieniec sprawiedliwości… (II Tym. 4,7–8) W takim przypadku śmierć jest wezwaniem do odebrania nagrody po spełnieniu swojego zadania.

Pozostaje jeszcze ból rozłąki. Szczególnie dotkliwy, gdy odszedł ktoś bliski, np. współmałżonek. Im lepsza relacja z małżonkiem, tym większy ból. Rana potrzebuje swojego czasu, aby się zabliźnić. I to pod warunkiem, że nie będzie rozdrapywana. Sam czas nie goi ran. Pocieszenie i uzdrowienie przychodzi od Stwórcy, a jednocześnie kochającego Ojca. On może każdemu pomóc.

Niech sam Bóg da nam zrównoważone, pełne spojrzenie na życie i śmierć, a także przyniesie pocieszenie i uzdrowienie każdemu, kto cierpi ból rozłąki! On jest DOBRY!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/05/smierc-zla-czy-dobra/feed/ 2
Zakopany talent – zmarnowane możliwości https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/13/zakopany-talent-zmarnowane-mozliwosci/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/13/zakopany-talent-zmarnowane-mozliwosci/#respond Wed, 13 Dec 2017 17:32:52 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=526 czytaj dalej...]]>

W podobieństwie o talentach występują trzej słudzy. Pierwsi dwaj wykazują się przedsiębiorczością i pracowitością – w rezultacie podwajają powierzony im majątek. Każdy z nich otrzymuje wspaniałą nagrodę: pochwałę, awans i udział w wiecznej radości. Ale ten trzeci, który majątek bezpiecznie przechowuje i zwraca w całości swojemu Panu, nie tylko, że nie otrzymuje żadnej nagrody, ale zostaje surowo zganiony przez Pana i ukarany. A talent, który przechowywał trafia do tego, który miał najwięcej. Wygląda na to, że Panu bardzo zależy na Jego majątku, czyli na ludziach, których powierzył swoim sługom. Gniewa się, gdy są zaniedbywani i przekazuje ich tym, którzy najskuteczniej mogą się o nich zatroszczyć.

Pytanie, które chcę postawić brzmi, dlaczego ten trzeci sługa tak strasznie zmarnował darowaną mu możliwość? Przecież jego zadanie było najmniejsze ze wszystkich trzech, a jednak i tego nie zrobił. Co zrobić, aby nie znaleźć się w miejscu złego sługi w dniu rozliczenia? Spróbujmy na to sobie odpowiedzieć.

Ten sługa ma ciekawą wymówkę: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał. Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje. (Mat. 25,24-25) Nie przypominam sobie żadnego miejsca w Piśmie, które potwierdzałoby pogląd złego sługi na temat jego Pana. On miał fałszywe wyobrażenie Boga. Trzymał się go przez całe życie i nic nie zrobił, aby je zweryfikować. Zatem pierwsza wskazówka: starajmy się usilnie i nieustannie wzrastać poznaniu Pana, aby w ten sposób rozprawić się z każdym fałszywym wyobrażeniem na Jego temat. Po drugie, ten sługa nic nie zrobił z powierzonym majątkiem, bo się bał – był sparaliżowany lękiem! Działanie, przedsiębiorczość zawsze oznacza ryzyko. Może się czasem nie udać. Można popełnić błąd. Ale jak nic nie robimy, to na pewno niczego nie osiągniemy, a to jest pewna porażka. Jeśli znamy naszego Pana i Jego miłość, to wiemy, że On nie gniewa się na tych, którzy w dobrej wierze popełniają błędy. W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości. (I Jana 4,18) Nie pozwól, aby lęk przed Bożym gniewem paraliżował Cię z służbie! Wystarczy, jeśli będzie paraliżował grzeszne postępki.

To tylko spekulacja, ale wyobrażam sobie, że to może być człowiek, który użala się nad sobą i swoim losem: „jestem najmniej zdolny ze wszystkich, właściwie czuję się odrzucony, skrzywdzony itp.” Użalanie się nad sobą nigdy nikomu w niczym nie pomogło.

Wreszcie Pan mówi do tego sługi: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem. Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem. (Mat. 25,26-27) Czyli nawet jeśli się bałeś, aby samemu cokolwiek zrobić, mogłeś oddać powierzonych ci ludzi innym sługom. Ale nawet tego, ten zły sługa nie zrobił, bo… mu się nie chciało – był leniwy!

Zatem mądrą rzeczą jest wziąć przykład z pierwszego sługi, o którym czytamy, że wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi (Mat. 25,16). Jeśli miałbyś wybierać pomiędzy pracoholizmem, a lenistwem, wybierz to pierwsze! Najgorsze, co może Ci wtedy grozić, to wypalenie się w służbie, konieczność korekty stylu życia po drodze. Ale to jest lepsze niż nagana i potępienie za lenistwo.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/13/zakopany-talent-zmarnowane-mozliwosci/feed/ 0
Inwestowanie w wieczność https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/11/26/inwestowanie-w-wiecznosc/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/11/26/inwestowanie-w-wiecznosc/#respond Sun, 26 Nov 2017 21:05:11 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=509 czytaj dalej...]]>

Inny sposób wzmocnienia nadziei, „zakotwiczenia się w niebie”, to świadome zainwestowanie doczesnego życia w wieczność. Pan Jezus zachęca nas: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną: Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje (Mat. 6,19-21). To jego stwierdzenie oznacza, że możemy w trakcie doczesnego życia gromadzić sobie skarby w niebie i że jest to bardzo pewna, bezpieczna inwestycja. Pozwolę sobie przytoczyć przykład osoby, która to niewątpliwie robiła.

Apostoł Paweł był bardzo świadomy wieczności i wartości inwestowania swojego życia właśnie w wieczność. Do chrześcijan w Tesalonice, którym głosił Ewangelię, następnie otoczył opieką i doprowadził do dojrzałości, napisał: Bo któż jest naszą nadzieją albo radością, albo koroną chwały przed obliczem Pana naszego Jezusa Chrystusa w chwili jego przyjścia? Czy nie wy? (I Tes. 2,19)

Jeśli przeczytamy jeszcze kilka innych wersetów z tego samego rozdziału (I Tes. 2,7‑12), poprzedzających powyżej zacytowany, to jasne staje się, że Paweł, a także towarzyszący mu Sylas i Tymoteusz, zainwestowali część swojego życia w Tesaloniczan. Najpierw tych nowonawróconych ludzi – duchowe niemowlęta – otoczyli matczyną miłością, pełną pasji i oddania. A potem, gdy oni już nieco „podrośli” duchowo, wychowywali ich okazując im ojcowską miłość. Zachęcali do lepszego, bardziej zwycięskiego życia. Uczyli radzić sobie z bólem porażek i niepowodzeń. A także swoim własnym przykładem pokazywali jak żyć bezkompromisowo dla wartości Bożego Królestwa. A taki rodzaj rodzicielskiej opieki wymaga poświęcenia! Nie da się czegoś takiego dokonać bez dotknięcia życia tych ludzi, bez oddania im jakiejś części swojego życia. I właśnie w ten sposób Paweł  gromadzili sobie nagrodę w niebie – wieniec chwały.  

Jest wiele osób, które starają się służyć Bogu. Jest wielu przywódców, których podziwiamy za ich osiągnięcia w tej służbie: ilość ludzi, którzy usłyszeli Ewangelię, wzrost lokalnej wspólnoty kościelnej, a może nauczanie, które zmieniło wiele osób. Ale wygląda na to, że spośród wielu rzeczy, które możemy robić, najcenniejsze jest „zasiewanie” swojego życia w życie drugiego człowieka. W gronie tych, którzy zgromadzili sobie nagrodę w niebie z całą pewnością są wszyscy pobożni rodzice, którzy otaczają miłością i wychowują swoje dzieci. W szczególności wszystkie mamy, które w pełnej poświęcenia miłości przekazują swoim dzieciom swoją wiarę w Boga. Ta służba nie straci swojej nagrody, chociaż tutaj na ziemi, często jest niedoceniana.

A Ty, dla kogo żyjesz? W kogo zasiewasz swoje życie? Dla kogo jesteś błogosławieństwem?

Pan Jezus zachęcając do inwestowania swojego życia w wieczność, powiedział jeszcze coś ważnego: gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje (Mat. 6,21). To oznacza, że jeśli świadomie inwestujesz w wieczność, czyli robisz coś, za co nagroda będzie dopiero w przyszłym życiu, przenosisz TAM swoje serce, „zakotwiczasz się w wieczności”. To oznacza właściwą zmianę w kierunku życia, zainteresowaniach, priorytetach. Nadzieja wieczności wzrasta.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/11/26/inwestowanie-w-wiecznosc/feed/ 0
Wolność przebaczenia, czy cierpienie rozgoryczenia. https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/23/wolnosc-przebaczenia-czy-cierpienie-rozgoryczenia/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/23/wolnosc-przebaczenia-czy-cierpienie-rozgoryczenia/#respond Sun, 23 Jul 2017 05:08:21 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=451 czytaj dalej...]]>

Są dwie postawy, które umieszczają człowieka w szczególnie złym położeniu w stosunku do Pana Boga. Jedną z nich jest nieprzebaczenie.

Gdy Pan Jezus powiedział uczniom, jak powinni się modlić, przekazując tzw. „Modlitwę Pańską”, jeden z jej fragmentów dodatkowo skomentował. Powiedział: Bo jeśli wybaczycie ludziom ich upadki, i wam wybaczy wasz Ojciec w niebie. Jeśli jednak nie wybaczycie ludziom, to wasz Ojciec nie wybaczy i wam waszych upadków. (Mat. 6,14‑15) A więc jest ograniczenie dla przebaczenia naszych grzechów. Otrzymujemy je, o ile jesteśmy gotowi wybaczyć innym doznane krzywdy. Brak przebaczenia z naszej strony oznacza, że przed Bogiem odpowiemy za wszystkie swoje winy. Straszna perspektywa!

Widziałem starszą osobę, które okropnie cierpiała i chciała już odejść z tego świata. Ale jej cierpienie się przedłużało z powodu – jestem o tym przekonany – ogromnego nieprzebaczenia w jej sercu. W takim stanie odeszłaby na wieczne potępienie, czego Bóg dla niej nie chciał.

Inne ważne nauczanie dotyczące przebaczenie, to „Podobieństwo o dwóch dłużnikach” (patrz Mat. 18,21‑35). Bohater tej opowieści był winien swojemu Panu odpowiednik 10 miliardów złotych – to ogromna, niespłacalna kwota! Całego życia nie wystarczy, aby spłacić taki dług. Z kolei jemu ktoś inny był winien odpowiednik kilkunastu, może dwudziestu tysięcy złotych. To nie są drobne pieniądze, ale możemy sobie pozwolić, aby taki dług darować. Opisywany przez Jezusa człowiek nie darował i poniósł straszne konsekwencje tego – Pan oddał go w ręce dręczycieli. Jestem przekonany, że to właśnie czyni Bóg z ludźmi, którzy nie chcą wybaczyć innym, chociaż sami doświadczyli Bożego miłosierdzia.

Widziałem osoby, które cierpiały z powodu nieprzebaczenia. W niektórych przypadkach doszło do zaburzeń psychicznych i związania demonicznego. Ktoś taki cierpi na własne życzenie. A w dodatku jako osoba „głęboko zraniona” nieprawidłowo ocenia ludzi wokół, jest nadwrażliwa na swoim punkcie, trwa w nieustannym bólu. Chodzące nieszczęście, które w dodatku krzywdzi swoje otoczenie. Ale najgorsze jest to, że nie można komuś takiemu pomóc, dopóki nie podejmie swojej osobistej decyzji, aby przebaczyć. Bo do uzdrowienia czy uwolnienia potrzebna jest moc Boża, a w takim przypadku jej nie będzie…

Najgorszą rzeczą w przypadku postawy nieprzebaczenia jest to, że wtedy pomnaża się cierpienie z Bożego wyroku i nie da się tego zmienić – nie można komuś pomóc wbrew Bożej woli!

Czy jest jakiś sposób, aby nastąpił przełom w osobie, która trwa w nieprzebaczeniu, rozgoryczeniu, stanie zranienia? Dostrzegam dwa czynniki, które mogą pomóc. Jednym z nich jest doświadczenie miłości. Miłość podnosi, dodaje wartości, staje się podstawą, na której można się oprzeć i uczynić to, co właściwe. Spotkanie z Bożą miłością przynosi uzdrowienie do chorych miejsc. Niestety, w niektórych przypadkach sama miłość nie wystarczy. Są osoby, które trwają w swoim nieprzebaczeniu, pomimo spotkania z Bożą miłością. Wtedy szansą na zmianę jest ból. Ból pojawia się w wyniku choroby. Jest dowodem, że coś wymaga uzdrowienia. Ból myli się niezwykle rzadko. Bólowi nie da się zaprzeczyć, nie można się go wyprzeć. Ból zmusza nas do działania.

Gdy jednak nawet ból jest nieskuteczny, nie powoduje refleksji i opamiętania się, to już nie ma innego sposobu, aby pomóc komuś, kto trwa w swoim nieprzebaczeniu. Ostatni środek został wyczerpany!

Dlatego warto przeglądać swoje serca i szybko reagować na wykryte urazy, pretensje, żale, niechęci do innych ludzi. Każda taka sytuacja może oznaczać nieprzebaczenie. Warto, z Bożą pomocą, podjąć decyzję całkowitego uwolnienia winowajcy i poddać się Bożej miłości aż do całkowitego wyzdrowienia. Im szybciej, tym łatwiej.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/07/23/wolnosc-przebaczenia-czy-cierpienie-rozgoryczenia/feed/ 0
Zadziwiająca miłość macierzyńska https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/15/zadziwiajaca-milosc-macierzynska/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/15/zadziwiajaca-milosc-macierzynska/#comments Wed, 15 Feb 2017 16:30:07 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=241 czytaj dalej...]]>

Masz możliwość czytać ten tekst, ponieważ lata temu ktoś z troską zajął się Tobą – noworodkiem zupełnie zależnym od czyjejś opieki. Najpewniej była to kochająca mama.

Podobnie rzeczy się mają, gdy chodzi o duchowe życie. Na samym początku jest ono delikatne i mocno zależne od opieki innych. Potrzebujemy wtedy duchowych rodziców. Oto fragment Pisma, który mnie zadziwia: I choć, jako apostołowie Chrystusa, mogliśmy oczekiwać respektu, byliśmy wśród was bezpośredni, jak karmiąca matka, zatroskana o swe dzieci. I przywiązaliśmy się do was tak bardzo, że gotowi byliśmy nie tylko przekazać wam Bożą dobrą nowinę, ale także poświęcić własne dusze – do tego stopnia was pokochaliśmy. (I Tes. 2,7-8 Nowe Przymierze). Te słowa opisują trzech mężczyzn zaangażowanych w głoszenie Ewangelii, a przecież to jest niezwykle trafny, zwięzły opis macierzyńskiej miłości! Skąd im się to wzięło? Domyślam się, że ta miłość pochodzi od Boga Ojca, który jest źródłem miłości – kocha bardziej niż najlepsza matka czy najlepszy ojciec. Duch Boży wzbudził w sercach tych mężczyzn nadzwyczajne zaangażowanie w życie nowonawróconych.

Od tamtych czasów nie zmieniły się ani fizyczne, ani emocjonalne ani duchowe potrzeby ludzi. Duchowy noworodek potrzebuje być otoczony miłością o macierzyńskim charakterze – ktoś powinien się nim interesować właściwie bez przerwy i z zaangażowaniem. Tego nie da się zastąpić żadnym, nawet najlepiej zorganizowanym systemem kościelnym. Tej potrzeby nie zaspokoi dostęp do wszelkich informacji, jakie można znaleźć w Internecie. Nawet dobrze przygotowane, w pełni biblijne nauczanie, nie wystarczy. To są dobre rzeczy, z których można i należy korzystać, ale małe dziecko potrzebuje opieki, indywidualnej reakcji na swoje potrzeby. Potrzebuje duchowego rodzica.

Uważam to za wielki przywilej i jednocześnie ogromną odpowiedzialność, że doskonały Ojciec w niebie, nie tylko powierzył nam przekazywanie Ewangelii – Słowa życia, ale również powierzył nam opiekę nad swoimi nowonarodzonymi dziećmi.

A teraz dobra (a może nawet bardzo dobra) obserwacja! Jeśli nawet do czasu urodzenia się dziecka, jest ono dość obojętne swoim rodzicom, to gdy przyjdzie na świat, coś nowego pojawia się. To jest miłość rodzicielska. Podobnie jest z duchowymi dziećmi – wystarczy odrobina zainteresowania, wystarczy się trochę nad życiem kogoś takiego pochylić, poświęcić nieco czasu (wbrew własnej wygodzie), a Duch Boży spowoduje podobny cud, jak w przypadku apostoła Pawła i jego towarzyszy – napełni swoją nadzwyczajną macierzyńską miłością! Sprawdź osobiście!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/02/15/zadziwiajaca-milosc-macierzynska/feed/ 1