Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
dawanie – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Wed, 21 Nov 2018 21:20:12 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 https://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png dawanie – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl 32 32 Opakowanie czy zawartość? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/21/opakowanie-czy-zawartosc/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/21/opakowanie-czy-zawartosc/#respond Wed, 21 Nov 2018 21:20:12 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=559 czytaj dalej...]]>

Opakowanie (pudełko, torebka, butelka, puszka, słoik itd) to coś w czym znajduje się towar, który kupujemy w sklepie. Służy do tego, aby określona ilość towaru została wydzielona, zmagazynowana, kupiona i skonsumowana. Chodzi nam o zawartość, ale najpierw widzimy opakowanie i to ma swoje znaczenie: kształt i kolor może nam pomóc z daleka zauważyć to, czego szukamy. Opis dostarcza nam potrzebnych informacji. Opakowania są tak projektowane, aby swoim wyglądem przyciągać i zachęcać do zakupu. Na przykład, jeśli to będzie wyglądać jak szary papier z prostym nadrukiem, to nabywca może sądzić, że ma do czynienia ze zdrową żywnością wolną od chemicznych dodatków i podjąć decyzję o zakupie na tej podstawie. Zwłaszcza jeśli jeszcze pojawi się magiczne słowo „bio”…

Jakie znaczenie ma opakowanie, jeśli zazwyczaj je wyrzucamy, gdy skonsumujemy zawartość, której poszukiwaliśmy? Opakowanie jest ważne, bo ono kieruje nas do poszukiwanego dobra! Jeśli zapakujemy dobry towar byle jak, to może się okazać, że mamy w ofercie coś wspaniałego, ale niewiele osób to w ogóle zauważy. Jeśli zaś damy wspaniałe opakowanie, ale w środku będzie coś byle jakiego, to wiele osób to kupi, ale tylko raz. I po tym doświadczeniu nasze opakowanie będzie do nich przemawiać: „omijaj mnie!”.

Te proste zasady mają związek zarówno z naszym indywidualnym życiem jako chrześcijan, jak i funkcjonowaniem wspólnot kościelnych, które tworzymy. Nie jesteśmy i nie powinniśmy być handlarzami duchowych dóbr (patrz II Kor. 2,17), ale mamy za zadanie dotrzeć do ludzi i tu obowiązuję te same zasady komunikacji, co w handlu. Najpierw zwracamy uwagę na opakowanie:

  • czy nasze spotkania (i wszelka obecność w sferze publicznej, na przykład w Internecie) są atrakcyjne dla osób spoza naszego kościelnego środowiska?
  • czy bylejakość zewnętrznej formy nie odstrasza? nie zniechęca?
  • a może w drugą stronę – przesadzamy z formą obiecując więcej niż to, co można znaleźć w środku?
  • czy są zrozumiałe – wyraźnie komunikują ludziom o zawartości, aby mogli podjąć decyzję, żeby z niej skorzystać?

Wy jesteście światłością świata, nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. (Mat. 5,14–15)

Można jeszcze zwrócić uwagę, że jest jeszcze czynnik nadprzyrodzony – Boża obecność, pokój, który ludzie odczuwają. Ludzie mogą być też w jakiś sposób przyciągani przez Ducha Świętego. Słusznie, ale to już jest Boża odpowiedzialność, nie nasza i to nas nie zwalnia z bycia zrozumiałymi i komunikatywnymi.

Sam Pan Jezus nie pasował do oczekiwań co do Mesjasza. Boży Syn pojawił się w nieodpowiednim opakowaniu. Podobnie było z Pawłem apostołem, wielkim Bożym sługą: „jego wygląd zewnętrzny lichy” (II Kor. 10,10), „stan mój cielesny wystawił was na próbę” (Gal. 4,14). Jednak ponownie musimy uznać, że to była Boża decyzja, aby wspaniały „towar” ukryć w nieatrakcyjnym opakowaniu. Bo nie chodzi o handel motywowany zyskiem, ale o nawiązanie prawdziwej głębokiej relacji z Bogiem, która jest poprzedzona szczerym szukaniem.

Naszą odpowiedzialnością jest zadbać zarówno o jakość zawartości (życia z Bogiem), jak i opakowanie, które będzie dobrze przekazywać informację o tym, czym możemy się podzielić z ludźmi. To dotyczy zarówno osobistego życia, jak i działania całych wspólnot chrześcijańskich.

A jak Ty dbasz o odpowiednie „opakowanie”, aby jak najwięcej osób dostrzegło życie, które Bóg Ci dał i zapragnęło go?

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/21/opakowanie-czy-zawartosc/feed/ 0
Obywatel Nieba czy Polski? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/09/obywatel-nieba-czy-polski/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/09/obywatel-nieba-czy-polski/#respond Fri, 09 Nov 2018 21:19:45 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=555 czytaj dalej...]]>

Jeśli czytasz ten mój tekst, to z dużym prawdopodobieństwem jesteś osobą narodzoną na nowo czyli jesteś „obywatelem Nieba”: Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa… (Fil. 3,20). Z jeszcze większym prawdopodobieństwem jesteś obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej.

Które z tych obywatelstw jest ważniejsze? Czy jedno wyklucza drugie? Czy można mieć podwójne obywatelstwo?  

Tak, możemy mieć podwójne obywatelstwo i mamy szanować obydwa ustanowione przez Boga porządki, czyli na przykład płacić podatki: Oddawajcie więc cesarzowi, co jest cesarskie, a Bogu, co jest Boże. (Łuk. 20,25). Generalnie mamy być poddani rozstrzygnięciom ziemskiej władzy: Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. (Rzym. 13,1). W księdze Jeremiasza 29,7 czytamy: A starajcie się o pomyślność miasta, do którego skazałem was na wygnanie… Jeżeli należy się starać o pomyślność miasta wygnania, to tym bardziej o pomyślność kraju urodzenia i zamieszkania!

Jednocześnie jest oczywiste, że obywatelstwo ziemskie obowiązuje tylko w tym życiu, zaś niebieskie jest trwa całą wieczność. Ewidentnie niebieskie góruje! Zatem w przypadku konfliktu pomiędzy tymi ojczyznami powinniśmy dochować wierności Ojczyźnie Niebieskiej. Powszechnie negatywnie ocenia się niemieckich chrześcijan, którzy wsparli Hitlera (choć nie wiemy, jak my byśmy się zachowali na ich miejscu…). A nieliczni, którzy odważyli się w imię swojego sumienia nazizmowi sprzeciwić, jak Dietrich Bonhoeffer, uważani są za bohaterów. Zatem są granice posłuszeństwa doczesnej władzy, granice wierności ziemskiej ojczyźnie.

Duma narodowa, która wynosi się ponad inne narody jest sprzeczna z jedną z największych wartości Królestwa: każdy człowiek jest tak samo cenny, bo za każdego tak samo Zbawiciel cierpiał na krzyżu i oddał za niego swoje życie. I to powinno stanowić oczywistą, nieprzekraczalną granicę patriotyzmu u każdego chrześcijanina.

Jako obywatele Królestwa Niebieskiego mamy sprowadzać do naszego kraju jego wartości: przebaczenie, pojednanie, miłość, równość i sprawiedliwość dla wszystkich, wspieranie słabszych… Od wieków chrześcijanie to robią. Nasza zachodnia cywilizacja doświadczająca dobrobytu, broniąca praw człowieka, zabiegająca o sprawiedliwość, tworząca systemy opieki socjalnej, jest taka dzięki naszym braciom i siostrom, którzy wprowadzali na ziemię wartości wcześniej nieznane. A jeszcze wiele zostało do wprowadzenia! Może to nasze zadanie? Może właśnie to jest ten moment, aby Kościół znany od początku z niezwykłej zdolności do praktykowania przebaczenia i głoszenia pojednania, przekazał skutecznie te wartości naszemu narodowi? W imię zdrowej, biblijnej miłości do ojczyzny.

Mamy to robić naszą postawą, postępowaniem, słowami. Jesteśmy też wezwani, aby się o naszą ziemską ojczyznę modlić: Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości.   Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. (I Tym. 2,1‑4). Słowa „przede wszystkim” oznaczają, że to ma być jedna z pierwszych naszych modlitw!

Zmierzaj do Ojczyzny Niebieskiej, we wszystkim staraj się podobać Jej Królowie, a po drodze zadbaj, aby skutecznie pobłogosławić tą ziemską.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/11/09/obywatel-nieba-czy-polski/feed/ 0
Zapisać się czy wrosnąć? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/06/zapisac-sie-czy-wrosnac/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/06/zapisac-sie-czy-wrosnac/#respond Sat, 06 Jan 2018 22:21:02 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=532 czytaj dalej...]]>

Zadziwia mnie, jak z upływem czasu słowa zupełnie zmieniają swoje znaczenie. Szczególnie chodzi mi o te, które weszły do naszego języka za pomocą Biblii. A jest takich słów i zwrotów całe mnóstwo. Jeśli doszło do takiej zmiany, to niewątpliwie utrudnia ona właściwie rozumienie tekstu Pisma. Sztandarowym przykładem jest słowo „talent”, które w czasach powstawania ksiąg Biblii było po prostu jednostką wagi srebra lub złota. Oznaczało zatem ogromny majątek, co nie miało zupełnie nic wspólnego ze współczesnym znaczeniem słowa „talent”.

Innym przykładem jest słowo „członek” w znaczeniu przynależności. Mówimy o członku jakiejś organizacji, np. partii politycznej, albo stowarzyszenia. W takim przypadku określone są zasady nabywania i utraty członkostwa, prawa i obowiązki. No i oczywiście składki.

Czy zdajemy sobie sprawę, że takie rozumienie słowa „członek”, które oryginalnie oznaczało po prostu część ciała, wzięło się z Pisma, a konkretnie z 12 rozdziału I Listu do Koryntian? To właśnie w tym fragmencie Nowego Testamentu apostoł Paweł dokonuje swego rodzaju wynalazku, czyli tworzy tzw. neologizm – wprowadza do naszego języka nowe pojęcie: „członek kościoła”. Potem rozszerzono je do wszelkiego rodzaju organizacji, jednocześnie bardzo spłycając znaczenie w jakim użył je Paweł…  

To oryginalne użycie słowa „członek” mówi nam o organicznym połączeniu, zrośnięciu ze sobą nawzajem, o jedności działania, o tym, że siebie nawzajem potrzebujemy i dlatego mamy traktować się z miłością i szacunkiem. Jeśli tak pojmujemy członkostwo w kościele (w znaczeniu lokalnej wspólnoty przede wszystkim), to ma to swojej konsekwencje. Bo do ciała nie można się zapisać, trzeba w nie wrosnąć. W praktyce sprowadza się to do zbudowania takiej relacji z kilkoma osobami, że byłoby bardzo, bardzo trudne, aby ją zerwać. A to oznacza, że będzie trudno się „z kościoła wypisać”. I to jest bardzo ważne, bo ta silna relacja jest potrzebna, żebyśmy wytrzymali proces wzajemnego kształtowania swoich charakterów i potrafili wzrastać w miłości. To oznacza także, że gdy zachodzi potrzeba pozbycia się kogoś, bo swoim postępowaniem zagraża reszcie wspólnoty, to jest proces bolesny, podobny do obcięcia sobie nogi lub ręki.

Takiego wrośnięcia nie można osiągnąć jednym podpisem pod jakąś deklaracją członkowską. To zabiera wiele miesięcy. I nie zawsze się udaje.

Czy to znaczy, że formalna deklaracja członkowska, zawieranie przymierza są całkiem bez sensu, niepotrzebne? Niekoniecznie. Na pewno istotne jest, aby zasady współżycia w ramach wspólnoty, „prawa i obowiązki” były jasno określone. Jeśli nie zostaną świadomie zdefiniowane, to i tak pojawią się w formie niepisanych praw, z których część jest ukryta przed nowymi osobami. Lepiej, jeśli rzeczy są jasno określone. Możesz zobaczyć przykładowy zestaw zasad napisany dla małej grupy.

A jak jest z Tobą? Jeśli jesteś naśladowcą Chrystusa, to czy należysz do jakiejś wspólnoty? A jeśli należysz, czy jesteś jej członkiem w znaczeniu biblijnym? Czy mógłbyś wymienić kilka osób z tej wspólnoty, z którymi byłoby Ci naprawdę trudno się rozstać? Czy zasady, którymi się rządzi ta wspólnota są jawne i jasno określone?

Zapewne sam fakt, czy ktoś podpisze deklarację członkowską, czy też zgodzi się w innych sposób stać częścią wspólnoty jest sprawą drugorzędną. Ważne, żeby zasady były określone, a przynależność polegała na wrośnięciu we wspólnotę. Wtedy naprawdę stanowimy ciało Chrystusa.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/06/zapisac-sie-czy-wrosnac/feed/ 0
Plan biznesowy na wieczność https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/06/plan-biznesowy-na-wiecznosc/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/06/plan-biznesowy-na-wiecznosc/#respond Wed, 06 Dec 2017 20:48:19 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=514 czytaj dalej...]]>

Pan Jezus zachęca nas, abyśmy inwestowali w wieczność, gromadząc tam skarb, który jest dobrze zabezpieczony i odporny na jakiekolwiek zniszczenie. Możemy inwestować swój czas, energię i zdolności, którymi dysponujemy i oczywiście pieniądze.

Niezwykle ciekawe jest podobieństwo o nieuczciwym zarządcy (Łuk. 16,1-13) i wnioski jakie z historii wyciąga Pan Jezus mówiąc: I ja wam mówię: Zjednujcie sobie przyjaciół pieniędzmi niesprawiedliwego świata, aby – gdy czas pieniądza przeminie – przyjęli was do wiecznych przybytków (Łuk. 16,9 Nowe Przymierze) Czy Pan Jezus pochwala nieuczciwe postępowanie? Z pewnością nie! On zachęca do mądrego, przewidującego przyszłość postępowania. Czy zacytowany fragment oznacza, że możemy sobie za pieniądze „kupić zbawienie”? Na pewno nie. Pan Jezus kieruje te słowa do swoich naśladowców, którzy już przez wiarę w Niego zostali zbawieni. Co mogą oznaczać słowa o przyjęciu do wiecznych przybytków? Proponuję następujące objaśnienie. Przypuśćmy, że nie masz wielkiej służby w Królestwie Bożym, ale dobrze Ci idzie biznes, albo masz dobrze płatną pracę. Dysponujesz pieniędzmi. I możesz ich użyć, aby w jakiś sposób wesprzeć tych, którzy dobrze służą Panu Jezusowi i z tego tytułu będą w wieczności dysponować wspaniałym, pełnym chwały miejscem. Jeśli teraz staną się Twoimi przyjaciółmi, to w wieczności mogą Ci dać dostęp do chwały, którą sami otrzymali. Czy to ma sens? Nie upieram się, że to jest słuszna wykładnia, ale nie jest sprzeczna z resztą nauczania Słowa.

Może ktoś czytający te słowa powiedzieć, że nie dysponuje jakimiś szczególnie wielkimi zasobami. W takim wypadku chciałbym zwrócić Twoją uwagę na dwa inne fragmenty Ewangelii. W pierwszym z nich Pan Jezus zwraca uwagę, że nawet najmniejsze dobro uczynione Jego słudze, zostanie wynagrodzone: I kto napoi jednego z tych małych choćby kubkiem zimnej wody ze względu na to, że jest on uczniem, zapewniam was, nagroda na pewno go nie minie. (Mat. 10,42) Nie ma już drobniejszej przysługi, jak podanie kubka wody do picia! I naprawdę każdego stać na coś takiego!

Drugi fragment jest równie ciekawy: Jezus usiadł naprzeciw świątynnej skarbony i zaczął się przyglądać, jak tłum rzuca do niej pieniądze, a wielu bogatych rzucało bardzo wiele. Przyszła też pewna uboga wdowa i wrzuciła dwa grosze. Wówczas przywołał swoich uczniów i powiedział im: Zapewniam was, ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż oni wszyscy. Bo oni wrzucali z tego, co im zbywało, ona zaś – sama w niedostatku – wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie. (Mar. 12,41-44 Nowe Przymierze) A więc jest jakiś szczególny przelicznik ziemskich pieniędzy na wartość w wieczności. Nie liczy się bezwzględna kwota, ale raczej to, ile ona znaczy dla dającego. Czy uboga wdowa otrzyma nagrodę w wieczności większą niż bogaci ludzie wrzucający ogromne kwoty? Zakładamy, że tak…

Jaki jest Twój plan biznesowy na wieczność? Czy masz zwyczaj inwestować w przyszłość umiejętnie wykorzystując te pieniądze, czas i energię, jakimi dysponujesz? Bycie niezamożnym nikogo nie pozbawia takiej możliwości… Zatem każdego stać gromadzenie skarbów w niebie.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/06/plan-biznesowy-na-wiecznosc/feed/ 0
Inwestowanie w wieczność https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/11/26/inwestowanie-w-wiecznosc/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/11/26/inwestowanie-w-wiecznosc/#respond Sun, 26 Nov 2017 21:05:11 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=509 czytaj dalej...]]>

Inny sposób wzmocnienia nadziei, „zakotwiczenia się w niebie”, to świadome zainwestowanie doczesnego życia w wieczność. Pan Jezus zachęca nas: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną: Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje (Mat. 6,19-21). To jego stwierdzenie oznacza, że możemy w trakcie doczesnego życia gromadzić sobie skarby w niebie i że jest to bardzo pewna, bezpieczna inwestycja. Pozwolę sobie przytoczyć przykład osoby, która to niewątpliwie robiła.

Apostoł Paweł był bardzo świadomy wieczności i wartości inwestowania swojego życia właśnie w wieczność. Do chrześcijan w Tesalonice, którym głosił Ewangelię, następnie otoczył opieką i doprowadził do dojrzałości, napisał: Bo któż jest naszą nadzieją albo radością, albo koroną chwały przed obliczem Pana naszego Jezusa Chrystusa w chwili jego przyjścia? Czy nie wy? (I Tes. 2,19)

Jeśli przeczytamy jeszcze kilka innych wersetów z tego samego rozdziału (I Tes. 2,7‑12), poprzedzających powyżej zacytowany, to jasne staje się, że Paweł, a także towarzyszący mu Sylas i Tymoteusz, zainwestowali część swojego życia w Tesaloniczan. Najpierw tych nowonawróconych ludzi – duchowe niemowlęta – otoczyli matczyną miłością, pełną pasji i oddania. A potem, gdy oni już nieco „podrośli” duchowo, wychowywali ich okazując im ojcowską miłość. Zachęcali do lepszego, bardziej zwycięskiego życia. Uczyli radzić sobie z bólem porażek i niepowodzeń. A także swoim własnym przykładem pokazywali jak żyć bezkompromisowo dla wartości Bożego Królestwa. A taki rodzaj rodzicielskiej opieki wymaga poświęcenia! Nie da się czegoś takiego dokonać bez dotknięcia życia tych ludzi, bez oddania im jakiejś części swojego życia. I właśnie w ten sposób Paweł  gromadzili sobie nagrodę w niebie – wieniec chwały.  

Jest wiele osób, które starają się służyć Bogu. Jest wielu przywódców, których podziwiamy za ich osiągnięcia w tej służbie: ilość ludzi, którzy usłyszeli Ewangelię, wzrost lokalnej wspólnoty kościelnej, a może nauczanie, które zmieniło wiele osób. Ale wygląda na to, że spośród wielu rzeczy, które możemy robić, najcenniejsze jest „zasiewanie” swojego życia w życie drugiego człowieka. W gronie tych, którzy zgromadzili sobie nagrodę w niebie z całą pewnością są wszyscy pobożni rodzice, którzy otaczają miłością i wychowują swoje dzieci. W szczególności wszystkie mamy, które w pełnej poświęcenia miłości przekazują swoim dzieciom swoją wiarę w Boga. Ta służba nie straci swojej nagrody, chociaż tutaj na ziemi, często jest niedoceniana.

A Ty, dla kogo żyjesz? W kogo zasiewasz swoje życie? Dla kogo jesteś błogosławieństwem?

Pan Jezus zachęcając do inwestowania swojego życia w wieczność, powiedział jeszcze coś ważnego: gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje (Mat. 6,21). To oznacza, że jeśli świadomie inwestujesz w wieczność, czyli robisz coś, za co nagroda będzie dopiero w przyszłym życiu, przenosisz TAM swoje serce, „zakotwiczasz się w wieczności”. To oznacza właściwą zmianę w kierunku życia, zainteresowaniach, priorytetach. Nadzieja wieczności wzrasta.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/11/26/inwestowanie-w-wiecznosc/feed/ 0
Radość życia i ból rozczarowania https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/#respond Mon, 05 Jun 2017 10:40:39 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=412 czytaj dalej...]]>

Najbardziej życiodajną służbą chrześcijanina jest przekazywać otrzymane od Boga życie dalej. Jeśli chcesz zachować życie, nie pozwolić, aby wyschło, musisz innych przyprowadzać do Chrystusa. Nie ma większej radości i większego przypływu życia, niż przyczynić się do czyjegoś zbawienia! Ale te momenty radości i życia przeplatają się z momentami rozczarowania…

Pan Jezus porównał głoszenie Ewangelii do rozsiewania ziarna. To jest przypowieść o siewcy, którego ziarno pada na cztery rodzaje gleby (patrz na przykład Mat. 13,4‑9.18‑23)

Ziarno zasiane na drodze. Gdy głosimy Ewangelię, to napotkamy na obojętność. Bardzo często. I to ze strony osób, na które „liczyliśmy”. Mówimy, wydaje się że ktoś słucha ze zrozumieniem, ale ani w najbliższym czasie, ani też później nie widać żadnej przemiany, żadnego owocu. To powoduje rozczarowanie i zniechęcenie.  

Ziarno zasiane na gruncie skalistym. Będziemy też oglądać spektakularne, pełne pasji nawrócenia. To wspaniała nagroda dla każdego, który głosi słowo Ewangelii. Z ekscytacją opowiadamy innym o tych nawróceniach, aby i oni mogli podzielać naszą radość, i aby ich zachęcić do głoszenia. Ale zdarza się, że po pewnym czasie entuzjazm takich osób wygasa. Przychodzą jakieś drobne rozczarowania, porażki, przeciwności, i ci gwałtownie nawróceni ludzi zobojętnieją i odejdą. Niezrozumiałe i bardzo przykre.

Ziarno zasiane między ciernie. Zdarzą się też osoby, które w zasadzie dobrze i szczerze przyjęły Słowo Ewangelii, ale pozostawiły w swoim życiu chwasty nadmiernych trosk, starania się o ziemski dobrobyt. Taki chwast można unieszkodliwić tylko na jeden sposób – całkowicie go wyrywając, czyli wyćwiczyć się w gromadzeniu skarbów w niebie. Jeśli to nie nastąpi, to nawet jeśli ktoś dochowuje wierności, to jego życie w zasadzie nie przynosi żadnego owocu – całą energię zużywają ciernie trosk i pożądania, pogoni za doczesną przyjemnością, za wygodą. Takie osoby mogą bardzo długo wytrwać w relacji z Bogiem i Jego Kościołem, ale ich życie nie powoduje wzrostu Królestwa Bożego. W pewnym sensie jest zmarnowane. Nie ma pełnej satysfakcji, szkoda.

Pan Jezus uprzedził nas, jakie mogą być efekty głoszenia Ewangelii i nie nakazał wcześniejszego sprawdzania gleby, na którą siejemy, czyli człowieka, któremu głosimy. Takie rozczarowania są wliczone w naszą służbę Bogu. Zostały zapowiedziane. Są nieuchronne. Pomimo to, mamy zasiewać szeroko, bo nie wiemy, kto kim jest, jaką jest glebą.

Ale oprócz nieuchronnych i bolesnych rozczarowań, czeka nas też radość. Przynajmniej od czasu do czasu. To jest wtedy, gdy nie tylko pokazaliśmy komuś drogę zbawienia, ale on sam stał się wspaniałym narzędziem w Bożych rękach do ratowania wielu kolejnych osób. To jest ziarno posiane na żyzną glebę. Dla tej radości warto znieść rozczarowania!

I jeszcze wskazówka. Jeśli ograniczasz głoszenie Ewangelii do osób zupełnie nieznajomych (np. ewangelizacja uliczna), to prawdopodobieństwo, że Ewangelia zostanie przyjęta jest bardzo małe. Rozczarowanie będzie bardzo dominujące i może przerodzić się w zniechęcenie. Więcej szans na sukces będziesz mieć, gdy starasz się być świadectwem wśród ludzi, z którymi się znasz. Gdy okazujesz im zainteresowanie i miłość, cierpliwie czekasz na dogodny moment, aby przekazać Słowo Życia, to jest bardzo duża szansa, że się uda!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/feed/ 0
Życie – brać czy dawać? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/#respond Thu, 09 Mar 2017 22:24:54 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=269 czytaj dalej...]]>

Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać. (Dz. 20,35 Biblia Warszawska)

Myślę, że wszyscy naśladowcy Chrystusa chcą być pełni takiego samego entuzjazmu, radości, miłości, pasji od początku aż do końca swojej drogi na ziemi. Zmagamy się ze zniechęceniem, tracimy pierwszą miłość, stajemy się letni… Czy można to odwrócić? Czy jesteśmy skazani, aby żyć nadzieją przebudzenia, które kiedyś znowu nas ożywi?

W tym świecie mamy do czynienia z życiem, które trwa od wieków. W postaci mnóstwa gatunków roślin i zwierząt. Ale żadna pojedyncza roślina ani żadne pojedyncze zwierzę nie jest przeznaczone, aby żyć na tej ziemi bez końca. Ma dać życie kolejnym roślinom i zwierzętom. Zatem życie trwa poprzez przekazywanie go dalej. A nawet pomnaża się w ten sposób! W podobny sposób rzeczy się mają, gdy chodzi o duchowe życie zarówno poszczególnych naśladowców Chrystusa, jak i wspólnot kościelnych. Zacząłem to dostrzegać przez osobiste doświadczenia.

To miało miejsce kilkadziesiąt lat temu. Odbywała się regularna ewangelizacja uliczna poprzez rozdawanie traktatów i opowiadanie ewangelii. Z powodu swojej nieśmiałości, nie brałem w tym udziału, to było zbyt wielkie wyzwanie dla mnie. Pewnego dnia musiałem pojechać na miejsce ewangelizacji, aby komuś przekazać klucze od mieszkania. I tam, w brudnym, szarym przejściu podziemnym, gdy podszedłem do osoby, której miałem oddać te klucze, zostałem dotknięty niezwykłą Bożą obecnością! To było zaskakujące, niezwykłe i głęboko poruszające i… pouczające. A więc w czymś tak zwyczajnym, jak rozdawanie traktatów i rozmawianie z ludźmi na ulicy jest tak mocno obecny Bóg?

Ileś lat później miałem możliwość rozmawiania o Bogu i zbawieniu z ludźmi, którzy przyszli na ewangelizacyjny koncert w parku. I mimo, że w tym momencie nikt się nie nawrócił, to po takiej rozmowie czułem się niesamowicie pobłogosławiony – zostałem napełniony życiem.

To wszystko pomogło mi zobaczyć, że głównym sposobem na utrzymanie życia osobistego oraz życia wspólnoty kościelnej jest przekazywanie życia. Czyli dzielenie się świadectwem i opowiadanie ewangelii ludziom jeszcze nie zbawionym. Jeśli tego nie robimy, zaczynamy wysychać. Jeśli Kościół zaniedbuje ewangelizację, to zaczyna tracić życie, skupia się na mało ważnych rzeczach, zużywając na nie swoją energię, tocząc spory, nierzadko dzieląc się z błahych powodów. I wypracowuje pustą religijność, która zastępuje żywą relację z Bogiem.

Zatem ewangelizacja, to sprawa życia i śmierci! Nie tylko sprawa ratowania ludzi jeszcze niezbawionych przed wiecznym potępieniem. Ale także sprawa życia ludzi już zbawionych i zachowania życia całych wspólnot.

Duchowe życie otrzymaliśmy od naszego Pana Jezusa Chrystusa. On jest źródłem. Ale nie możemy go utrzymać, tylko biorąc. Jeśli chcemy je zachować, to musimy dawać, przekazywać je dalej. Inaczej zaczniemy je tracić, będziemy wysychać.

Przekazywanie ewangelii zarówno dla mówiącego jak i dla słuchacza jest sprawą życia i śmierci!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/feed/ 0