Przypowieść o siewcy

Ewangelia Mateusza 13,4-8.18-23 (Nowe Przymierze):

Kiedy siał, niektóre ziarna padły na brzeg drogi. Wtedy przyleciały ptaki i zjadły je.
Inne padły na grunt skalisty. Nie miały tam wiele gleby. Kiełki szybko strzeliły w górę, bo gleba nie była głęboka.
Ale gdy wzeszło słońce, zwiędły. Ze względu na słaby korzeń – uschły.
Jeszcze inne padły między ciernie. Ciernie wyrosły i zadusiły je.
I w końcu inne padły na żyzną ziemię. Te wydały plon: stokrotny, sześćdziesięciokrotny lub trzydziestokrotny.

(…)

Wy zatem posłuchajcie, co znaczy przypowieść o siewcy.
Do każdego, kto słucha słów o Królestwie, lecz ich nie rozumie, przychodzi zły i porywa to, co zostało zasiane w jego sercu. Ten człowiek jest jak ziarno leżące przy drodze.
Człowiek jak ziarno na skałach to ten, który słucha słowa i radośnie je przyjmuje,
lecz brak mu korzenia, przez chwilę wytrzymuje, lecz gdy z powodu Słowa dojdzie do ucisku lub prześladowania, zaraz się odwraca.
Z kolei człowiek przypominający ziarno posiane pośród cierni, to ten, który słucha słowa, lecz troski tego wieku i zwodnicze uroki bogactwa tłamszą słowo tak, że nie przynosi plonu.
Ziarno na dobrej ziemi to ten człowiek, który słucha słowa i rozumie je. Taki wydaje owoc, jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny trzydziestokrotny.