Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
trwanie – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Tue, 29 Jan 2019 19:44:38 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 https://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png trwanie – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl 32 32 Teologia i relacja https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/29/teologia-i-relacja/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/29/teologia-i-relacja/#respond Tue, 29 Jan 2019 09:01:24 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=581 czytaj dalej...]]>

Ciągle coś nowego odkrywam w Bożym Słowie. Ponieważ jestem matematykiem, więc bardzo lubię to porządkować, układać w jakąś logiczną całość. Jeśli więc teologię zdefiniować jako uporządkowane systematyczne poznanie Boga i Jego Królestwa, to można mnie uznać za miłośnika teologii.

A jednak, gdy chodzi o sprawę zbawienia człowieka, to uważam, że znaczenie teologii „jest trochę przereklamowane”. Dlaczego? Ponieważ teologia, to wiedza. I jest możliwe, aby bardzo poprawną, biblijną teologię przyswoić całkiem dobrze, jednocześnie nie mieć właściwie nic wspólnego z Panem Bogiem. Taka „wiara” typu akademickiego na nic się nie przydaje. Panu Bogu chodzi o nas, o osobistą więź z Nim, a nie tylko, żebyśmy dużo o Nim wiedzieli. Czy jest możliwe, aby ktoś wiedział i nic z tą wiedzą nie zrobił? Tak, bo wiedzę można łatwo pozyskać, a relacja to zobowiązanie. Nie każdy jest na nie gotowy.

Jest też taka możliwość, że ktoś podejmuje zobowiązanie. Decyduje się „żyć dla Pana Boga”, ale w sposób przez siebie kontrolowany. Podejmuje zobowiązanie, ale w tej relacji daje od siebie dokładnie tyle, ile sam postanowi. Biblijnym przykładem takiej postawy jest faryzeusz modlący się w świątyni, który pościł dwa razy w tygodniu i dawał dziesięcinę ze wszystkiego, co posiadał (Łuk. 18,12). Taki sposób relacji z Panem Bogiem nazywamy religijnością.

Jednak prawdziwa relacja z Panem Bogiem, taka o którą Jemu chodzi, nie jest tylko zobowiązaniem. Jest nieprzewidywalnym zobowiązaniem wobec Osoby, która ma prawo decydować o wszystkim. Każdy, kto jest w związku małżeńskim rozumie, co to znaczy, nieprzewidywalność zobowiązania. Ona jest wpisana w związek z osobą która jest inna, ma swoje oczekiwania i potrzeby. I na takie zobowiązanie trudno jest się zdecydować.

Zarówno wiedza, zwłaszcza ponadprzeciętna, a jeszcze bardziej wysoki poziom zobowiązania, mogą dać nam zaspokojenie, poczucie, że przecież „muszę być w porządku, skoro wiem, albo daję z siebie więcej, niż ci wszyscy wokół mnie”?

Spotkałem osoby, które emanowały pychą z powodu swojej wiedzy teologicznej. Jest też wielu, którzy pokładają nadzieję i są dumni z powodu swoich zobowiązań wobec Pana Boga. Najwybitniejszy teolog czasów Nowego Testamentu, apostoł Paweł napisał Poznanie jednak nadyma, miłość – buduje (I Kor. 8,1), a w innym miejscu wyznaje …co do sprawiedliwości – jeśli mierzyć ją normą Prawa – człowiek bez zarzutu. A jednak cokolwiek mogło mi nieść jakąś korzyść, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Więcej, w świetle doniosłości poznania Jezusa Chrystusa, mojego Pana, nic się dla mnie nie liczy. Dla Niego straciłem wszystko i wszystko uznaję za gnój, żeby tylko zyskać Chrystusa (Fil. 3,6–8)

Uważam więc, że powinniśmy pogłębiać naszą teologię równolegle z pogłębianiem relacji z Bogiem. Gdy teologia wyprzedza jakość tej więzi, to zazwyczaj dzieją się niedobre rzeczy. Na przykład, w przekonaniu słuszności swojego zrozumienia Biblii potrafimy osądzać wszystko naokoło, co się z naszą wiedzą nie zgadza.

A przecież nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć jedyna słuszna (biblijna) teologia! Jest tak, ponieważ wszyscy, którzy poznaliśmy osobiście Boga, jesteśmy w procesie poznawania Go i w tym życiu nikt Go całkowicie nie pozna: …Wiedza? – Jej świeżość przeminie. Zresztą nasza wiedza jest i tak wycinkowa… (I Kor. 13,8‑9) Ponadto, są pewne kwestie, których nie da się dobrze teologicznie poukładać – logika naszych umysłów jest niewystarczająca, gdy chodzi o wielkiego Boga. Są też odwieczne spory teologiczne – być może nie zostały rozstrzygnięte, bo nie da się ich rozstrzygnąć?

Wreszcie, jestem absolutnie przekonany, bo na własne oczy to widziałem, że można mieć bardzo dobrą relację z Panem Bogiem i jednocześnie mieć luki w teologii, które znawcom tejże mogą wydawać się nie do zaakceptowania. A Pan Bóg nie ma z tym problemu, bo człowiek, który się zdecydował na nieprzewidywalną relację z Nim, będzie też chciał nieustannie wzrastać w poznawaniu Go. Jego teologia uzupełni się, będzie się kształtować i rozwijać.

Rozwijajcie się natomiast w łasce oraz w poznaniu naszego Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa. Jemu niech będzie chwała teraz i na zawsze. Amen. (II Piotra 3,18)

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/29/teologia-i-relacja/feed/ 0
Śmierć – zła czy dobra? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/05/smierc-zla-czy-dobra/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/05/smierc-zla-czy-dobra/#comments Sat, 05 Jan 2019 12:02:30 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=565 czytaj dalej...]]>

Śmierć kogoś znajomego jest zawsze konfrontacją z wiecznością, rodzi wiele trudnych pytań. A jeśli to była osoba bliska, to rozstanie się z nią jest przyczyną ogromnego bólu.

Szczególnie trudno pogodzić się z tym, że odchodzi ktoś, kto jest znany z dobrych dzieł i jest w trakcie pełnienia wspaniałej służby w tym świecie. Gdy dowiadujemy się o chorobie, modlimy się o uzdrowienie. Gdy uzdrowienie nie następuje, to ogarnia nas poczucie bezradności. Możemy się do tego stopnia zniechęcić, że przestaniemy wierzyć, że Bóg uzdrawia. Możemy też zareagować desperacją, żeby znaleźć skuteczniejszy sposób modlitwy przeciwko złośliwym chorobom takim, jak nowotwór. Jeśli desperacja ta jest z Bożego pobudzenia to dobrze! Oglądamy co raz więcej uzdrowień z poważnych chorób. Jeśli desperacja wynika tylko ze złości na chorobę i cierpienie, to może nic nie dać…

A może potrzebne jest zupełnie inne spojrzenie na śmierć? Co Pan Bóg mówi na temat śmierci? Gdy Adam i Ewa zgrzeszyli, Bóg powiedział: Ponieważ człowiek stał się taki, jak jeden z Nas – zna dobro i zło – to oby teraz nie wyciągnął ręki i nie zerwał owocu również z drzewa życia; oby nie zjadł i nie żył przez to na wieki!. Dlatego Pan, Bóg usunął człowieka z ogrodu Eden… (I Mojż. 3,22–23) A więc śmierć jest wybawieniem od niekończącego się życia w grzechu i jego konsekwencjach: przekleństwie, cierpieniu, chorobie!

Z kolei apostoł Paweł napisał: Bo dla mnie życie, to Chrystus, a śmierć – to zysk. Jeśli już żyć w ciele, to dla owocnej pracy. Co bym wolał? – Nie wiem. Pociąga mnie jedno i drugie. Chciałbym stąd odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze. Jednak pozostać w ciele – to dla was korzystniejsze. (Fil. 1,21–24) Taka wypowiedź na temat śmierci jest możliwa tylko wtedy, gdy ktoś w jakimś stopniu doświadczył „bycia z Chrystusem” i było to doświadczenie równie rzeczywiste, jak doświadczenie doczesnego materialnego życia. I wiemy, że miał on niezwykłe spotkania z Chrystusem (patrz np. II Kor. 12,2‑4).

Zatem Paweł „zajrzał” do świata, gdzie króluje Chrystus, „dotknął go” i to zmieniło jego spojrzenie. Może i my potrzebujemy takiego doświadczenia? Nie tylko szukać przełomów w tym życiu, ale także umocować się w przyszłym? Nie tylko być gotowym na odejście z powodu uciążliwości obecnego stanu (na przykład bolesna, przewlekła choroba), ale z powodu atrakcyjności przyszłego życia? Odnoszę się do tego we wpisie „Jak się zakotwiczyć w wieczności?”.

Gdyby było odwrotnie, niż jest obecnie, czyli chrześcijanie wyżej ceniliby sobie życie z Chrystusem w wieczności, niż to doczesne, to oczywiście dążylibyśmy do tego, aby jak najszybciej odejść z tego świata. Zamiast podejmować walkę z chorobą groźną dla życia, uznalibyśmy ją za dobrą okazję, aby odejść. Nasza modlitwa byłaby raczej: „Niech to się stanie jak najszybciej, bez zbędnego bólu”. Ale jest jeszcze coś: zadanie do wykonania w tym życiu. Jest Boży plan dla Ciebie, pewna trasa do przebiegnięcia, praca do wykonania. I chodzi tutaj o zadanie, które będzie mieć ogromne znaczenie w wieczności: kolejne osoby zbawione, kolejni uczniowie Chrystusa, wierzący doprowadzeni do dojrzałości. To był powód, dla którego Paweł uznał, że jeszcze tutaj zostaje i dopiero, gdy dokończył swoje zadanie napisał: Toczyłem piękny bój. Bieg ukończyłem. Wiarę – zachowałem. Teraz czeka na mnie wieniec sprawiedliwości… (II Tym. 4,7–8) W takim przypadku śmierć jest wezwaniem do odebrania nagrody po spełnieniu swojego zadania.

Pozostaje jeszcze ból rozłąki. Szczególnie dotkliwy, gdy odszedł ktoś bliski, np. współmałżonek. Im lepsza relacja z małżonkiem, tym większy ból. Rana potrzebuje swojego czasu, aby się zabliźnić. I to pod warunkiem, że nie będzie rozdrapywana. Sam czas nie goi ran. Pocieszenie i uzdrowienie przychodzi od Stwórcy, a jednocześnie kochającego Ojca. On może każdemu pomóc.

Niech sam Bóg da nam zrównoważone, pełne spojrzenie na życie i śmierć, a także przyniesie pocieszenie i uzdrowienie każdemu, kto cierpi ból rozłąki! On jest DOBRY!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2019/01/05/smierc-zla-czy-dobra/feed/ 2
Plan biznesowy na wieczność https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/06/plan-biznesowy-na-wiecznosc/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/06/plan-biznesowy-na-wiecznosc/#respond Wed, 06 Dec 2017 20:48:19 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=514 czytaj dalej...]]>

Pan Jezus zachęca nas, abyśmy inwestowali w wieczność, gromadząc tam skarb, który jest dobrze zabezpieczony i odporny na jakiekolwiek zniszczenie. Możemy inwestować swój czas, energię i zdolności, którymi dysponujemy i oczywiście pieniądze.

Niezwykle ciekawe jest podobieństwo o nieuczciwym zarządcy (Łuk. 16,1-13) i wnioski jakie z historii wyciąga Pan Jezus mówiąc: I ja wam mówię: Zjednujcie sobie przyjaciół pieniędzmi niesprawiedliwego świata, aby – gdy czas pieniądza przeminie – przyjęli was do wiecznych przybytków (Łuk. 16,9 Nowe Przymierze) Czy Pan Jezus pochwala nieuczciwe postępowanie? Z pewnością nie! On zachęca do mądrego, przewidującego przyszłość postępowania. Czy zacytowany fragment oznacza, że możemy sobie za pieniądze „kupić zbawienie”? Na pewno nie. Pan Jezus kieruje te słowa do swoich naśladowców, którzy już przez wiarę w Niego zostali zbawieni. Co mogą oznaczać słowa o przyjęciu do wiecznych przybytków? Proponuję następujące objaśnienie. Przypuśćmy, że nie masz wielkiej służby w Królestwie Bożym, ale dobrze Ci idzie biznes, albo masz dobrze płatną pracę. Dysponujesz pieniędzmi. I możesz ich użyć, aby w jakiś sposób wesprzeć tych, którzy dobrze służą Panu Jezusowi i z tego tytułu będą w wieczności dysponować wspaniałym, pełnym chwały miejscem. Jeśli teraz staną się Twoimi przyjaciółmi, to w wieczności mogą Ci dać dostęp do chwały, którą sami otrzymali. Czy to ma sens? Nie upieram się, że to jest słuszna wykładnia, ale nie jest sprzeczna z resztą nauczania Słowa.

Może ktoś czytający te słowa powiedzieć, że nie dysponuje jakimiś szczególnie wielkimi zasobami. W takim wypadku chciałbym zwrócić Twoją uwagę na dwa inne fragmenty Ewangelii. W pierwszym z nich Pan Jezus zwraca uwagę, że nawet najmniejsze dobro uczynione Jego słudze, zostanie wynagrodzone: I kto napoi jednego z tych małych choćby kubkiem zimnej wody ze względu na to, że jest on uczniem, zapewniam was, nagroda na pewno go nie minie. (Mat. 10,42) Nie ma już drobniejszej przysługi, jak podanie kubka wody do picia! I naprawdę każdego stać na coś takiego!

Drugi fragment jest równie ciekawy: Jezus usiadł naprzeciw świątynnej skarbony i zaczął się przyglądać, jak tłum rzuca do niej pieniądze, a wielu bogatych rzucało bardzo wiele. Przyszła też pewna uboga wdowa i wrzuciła dwa grosze. Wówczas przywołał swoich uczniów i powiedział im: Zapewniam was, ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż oni wszyscy. Bo oni wrzucali z tego, co im zbywało, ona zaś – sama w niedostatku – wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie. (Mar. 12,41-44 Nowe Przymierze) A więc jest jakiś szczególny przelicznik ziemskich pieniędzy na wartość w wieczności. Nie liczy się bezwzględna kwota, ale raczej to, ile ona znaczy dla dającego. Czy uboga wdowa otrzyma nagrodę w wieczności większą niż bogaci ludzie wrzucający ogromne kwoty? Zakładamy, że tak…

Jaki jest Twój plan biznesowy na wieczność? Czy masz zwyczaj inwestować w przyszłość umiejętnie wykorzystując te pieniądze, czas i energię, jakimi dysponujesz? Bycie niezamożnym nikogo nie pozbawia takiej możliwości… Zatem każdego stać gromadzenie skarbów w niebie.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/12/06/plan-biznesowy-na-wiecznosc/feed/ 0
Wiara jak ziarnko gorczycy https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/17/wiara-jak-ziarnko-gorczycy/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/17/wiara-jak-ziarnko-gorczycy/#respond Sat, 17 Jun 2017 21:18:09 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=431 czytaj dalej...]]>

Z powodu waszej małej wiary – wyjaśnił. – Zapewniam was bowiem, gdybyście mieli wiarę jak ziarno gorczycy i powiedzieli tej górze: Przenieś się stąd tam – przeniesie się. Nic nie byłoby dla was niemożliwe. (Mat. 17,20 Nowe Przymierze)

Ten fragment Słowa przez lata wywoływał we mnie uczucie potępienia. Może nie tylko we mnie… Bo nie znam nikogo, kto za pomocą słów przeniósłby choćby malutki pagórek na choćby niewielką odległość. W dodatku Pan Jezus mówi, że wystarczy to tego wiary wielkości ziarna gorczycy. To nawet takiej ilości wiary nie mamy?

Proponuję jednak spojrzeć na ten fragment inaczej. Ziarno gorczycy, nazwane najmniejszym z ziaren, oznacza malutki początek czegoś, co może urosnąć do czegoś znaczącego (krzew, który daje ptakom schronienie, który jest większy od innych jarzyn w ogrodzie). Zatem nie chodzi o to, jak duże jest to teraz, ale o to, że z małego może wyrosnąć coś wielkiego.

Jest to zgodne ze strategią Pana Jezusa w stosunku do ludzi, których powoływał do służby w Królestwie. Nie liczyły się ich dotychczasowe osiągnięcia duchowe, ani pozycja, ani wykształcenie. Chodziło raczej o to, kim ci ludzie mogą się stać w rękach Mistrza. Bóg patrzy na nas bardziej w perspektywie tego kim możemy się stać, niż tego, co osiągnęliśmy do tej pory. Bóg nie patrzy na nas tylko tu i teraz. On jest ponad czasem i bierze pod uwagę całą naszą drogę życia.

Jeśli uwzględnimy, to wypowiedź Pana Jezusa możemy zrozumieć następująco: Jeśli znajdę w Tobie choćby najmniejszą porcję wiary (wielkości ziarna gorczycy), to jestem w stanie pomnożyć ją do poziomu, w którym będziesz przenosić góry swoim słowem. Jeśli przyjrzysz się uważnie biblijnym historiom bohaterów wiary, na przykład ojca wiary Abrahama, to zobaczysz jak w ich życiu następował proces wzrostu wiary od minimalnego poziomu zaufanie Bogu, do wiary wyjątkowej (np. wiara w przywrócenie do życia umarłego – patrz Jak. 2,21-23 oraz Hebr. 11,17-19). Każdy krok zaufania, każde wydarzenie, w którym wiara „sprawdziła się” powodowało dalszy wzrost wiary. To wydaje się proste, ale…

Problem polega na tym, że większa wiara wymaga większych wyzwań. Żeby doświadczyć wielkiego przełomu finansowego, trzeba stanąć przed ogromną, niemożliwą do zaspokojenia potrzebą finansową. Żeby dokonał się spektakularny cud uzdrowienia, potrzeba kogoś, kto ciężko, nieuleczalnie choruje. Żeby nastąpiło przywrócenie do życia, potrzeba kogoś kto właśnie zmarł przedwcześnie. A co z koniecznością intensywnego zaangażowania przez wiele lat w oczekiwaniu na przełom duchowy? A co z tymi, którzy obejrzą efekty swojej wiary (wierności) dopiero po swojej śmierci, bo zadanie, które im powierzono jest większe niż życie jednego człowieka? A więc wzrost wiary oprócz tego, że wymaga czasu, to jeszcze niemało kosztuje!

Niezwykle zachęcającą rzeczą jest to, że każdy z uczniów Chrystusa ma przygotowaną przez Niego indywidualną ścieżkę rozwoju wiary – wzrostu ziarnka gorczycy. I na początek wystarczy najmniejsza porcja, którą powierzamy w ręce Mistrza, a on już będzie umiał to pomnożyć.

Zatem, następnym razem, gdy staniesz przed jakimś trudnym, „niemożliwym” wyzwaniem, podziękuj Bogu za wspaniałą okazję do wzrostu Twojej wiary. A następnie poproś go o Słowo, które będzie podstawą do właściwej decyzji, działania, modlitwy, oczekiwania. Niech Twoja wiara wzrasta!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/17/wiara-jak-ziarnko-gorczycy/feed/ 0
Radość życia i ból rozczarowania https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/#respond Mon, 05 Jun 2017 10:40:39 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=412 czytaj dalej...]]>

Najbardziej życiodajną służbą chrześcijanina jest przekazywać otrzymane od Boga życie dalej. Jeśli chcesz zachować życie, nie pozwolić, aby wyschło, musisz innych przyprowadzać do Chrystusa. Nie ma większej radości i większego przypływu życia, niż przyczynić się do czyjegoś zbawienia! Ale te momenty radości i życia przeplatają się z momentami rozczarowania…

Pan Jezus porównał głoszenie Ewangelii do rozsiewania ziarna. To jest przypowieść o siewcy, którego ziarno pada na cztery rodzaje gleby (patrz na przykład Mat. 13,4‑9.18‑23)

Ziarno zasiane na drodze. Gdy głosimy Ewangelię, to napotkamy na obojętność. Bardzo często. I to ze strony osób, na które „liczyliśmy”. Mówimy, wydaje się że ktoś słucha ze zrozumieniem, ale ani w najbliższym czasie, ani też później nie widać żadnej przemiany, żadnego owocu. To powoduje rozczarowanie i zniechęcenie.  

Ziarno zasiane na gruncie skalistym. Będziemy też oglądać spektakularne, pełne pasji nawrócenia. To wspaniała nagroda dla każdego, który głosi słowo Ewangelii. Z ekscytacją opowiadamy innym o tych nawróceniach, aby i oni mogli podzielać naszą radość, i aby ich zachęcić do głoszenia. Ale zdarza się, że po pewnym czasie entuzjazm takich osób wygasa. Przychodzą jakieś drobne rozczarowania, porażki, przeciwności, i ci gwałtownie nawróceni ludzi zobojętnieją i odejdą. Niezrozumiałe i bardzo przykre.

Ziarno zasiane między ciernie. Zdarzą się też osoby, które w zasadzie dobrze i szczerze przyjęły Słowo Ewangelii, ale pozostawiły w swoim życiu chwasty nadmiernych trosk, starania się o ziemski dobrobyt. Taki chwast można unieszkodliwić tylko na jeden sposób – całkowicie go wyrywając, czyli wyćwiczyć się w gromadzeniu skarbów w niebie. Jeśli to nie nastąpi, to nawet jeśli ktoś dochowuje wierności, to jego życie w zasadzie nie przynosi żadnego owocu – całą energię zużywają ciernie trosk i pożądania, pogoni za doczesną przyjemnością, za wygodą. Takie osoby mogą bardzo długo wytrwać w relacji z Bogiem i Jego Kościołem, ale ich życie nie powoduje wzrostu Królestwa Bożego. W pewnym sensie jest zmarnowane. Nie ma pełnej satysfakcji, szkoda.

Pan Jezus uprzedził nas, jakie mogą być efekty głoszenia Ewangelii i nie nakazał wcześniejszego sprawdzania gleby, na którą siejemy, czyli człowieka, któremu głosimy. Takie rozczarowania są wliczone w naszą służbę Bogu. Zostały zapowiedziane. Są nieuchronne. Pomimo to, mamy zasiewać szeroko, bo nie wiemy, kto kim jest, jaką jest glebą.

Ale oprócz nieuchronnych i bolesnych rozczarowań, czeka nas też radość. Przynajmniej od czasu do czasu. To jest wtedy, gdy nie tylko pokazaliśmy komuś drogę zbawienia, ale on sam stał się wspaniałym narzędziem w Bożych rękach do ratowania wielu kolejnych osób. To jest ziarno posiane na żyzną glebę. Dla tej radości warto znieść rozczarowania!

I jeszcze wskazówka. Jeśli ograniczasz głoszenie Ewangelii do osób zupełnie nieznajomych (np. ewangelizacja uliczna), to prawdopodobieństwo, że Ewangelia zostanie przyjęta jest bardzo małe. Rozczarowanie będzie bardzo dominujące i może przerodzić się w zniechęcenie. Więcej szans na sukces będziesz mieć, gdy starasz się być świadectwem wśród ludzi, z którymi się znasz. Gdy okazujesz im zainteresowanie i miłość, cierpliwie czekasz na dogodny moment, aby przekazać Słowo Życia, to jest bardzo duża szansa, że się uda!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/feed/ 0
Życie – brać czy dawać? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/#respond Thu, 09 Mar 2017 22:24:54 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=269 czytaj dalej...]]>

Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać. (Dz. 20,35 Biblia Warszawska)

Myślę, że wszyscy naśladowcy Chrystusa chcą być pełni takiego samego entuzjazmu, radości, miłości, pasji od początku aż do końca swojej drogi na ziemi. Zmagamy się ze zniechęceniem, tracimy pierwszą miłość, stajemy się letni… Czy można to odwrócić? Czy jesteśmy skazani, aby żyć nadzieją przebudzenia, które kiedyś znowu nas ożywi?

W tym świecie mamy do czynienia z życiem, które trwa od wieków. W postaci mnóstwa gatunków roślin i zwierząt. Ale żadna pojedyncza roślina ani żadne pojedyncze zwierzę nie jest przeznaczone, aby żyć na tej ziemi bez końca. Ma dać życie kolejnym roślinom i zwierzętom. Zatem życie trwa poprzez przekazywanie go dalej. A nawet pomnaża się w ten sposób! W podobny sposób rzeczy się mają, gdy chodzi o duchowe życie zarówno poszczególnych naśladowców Chrystusa, jak i wspólnot kościelnych. Zacząłem to dostrzegać przez osobiste doświadczenia.

To miało miejsce kilkadziesiąt lat temu. Odbywała się regularna ewangelizacja uliczna poprzez rozdawanie traktatów i opowiadanie ewangelii. Z powodu swojej nieśmiałości, nie brałem w tym udziału, to było zbyt wielkie wyzwanie dla mnie. Pewnego dnia musiałem pojechać na miejsce ewangelizacji, aby komuś przekazać klucze od mieszkania. I tam, w brudnym, szarym przejściu podziemnym, gdy podszedłem do osoby, której miałem oddać te klucze, zostałem dotknięty niezwykłą Bożą obecnością! To było zaskakujące, niezwykłe i głęboko poruszające i… pouczające. A więc w czymś tak zwyczajnym, jak rozdawanie traktatów i rozmawianie z ludźmi na ulicy jest tak mocno obecny Bóg?

Ileś lat później miałem możliwość rozmawiania o Bogu i zbawieniu z ludźmi, którzy przyszli na ewangelizacyjny koncert w parku. I mimo, że w tym momencie nikt się nie nawrócił, to po takiej rozmowie czułem się niesamowicie pobłogosławiony – zostałem napełniony życiem.

To wszystko pomogło mi zobaczyć, że głównym sposobem na utrzymanie życia osobistego oraz życia wspólnoty kościelnej jest przekazywanie życia. Czyli dzielenie się świadectwem i opowiadanie ewangelii ludziom jeszcze nie zbawionym. Jeśli tego nie robimy, zaczynamy wysychać. Jeśli Kościół zaniedbuje ewangelizację, to zaczyna tracić życie, skupia się na mało ważnych rzeczach, zużywając na nie swoją energię, tocząc spory, nierzadko dzieląc się z błahych powodów. I wypracowuje pustą religijność, która zastępuje żywą relację z Bogiem.

Zatem ewangelizacja, to sprawa życia i śmierci! Nie tylko sprawa ratowania ludzi jeszcze niezbawionych przed wiecznym potępieniem. Ale także sprawa życia ludzi już zbawionych i zachowania życia całych wspólnot.

Duchowe życie otrzymaliśmy od naszego Pana Jezusa Chrystusa. On jest źródłem. Ale nie możemy go utrzymać, tylko biorąc. Jeśli chcemy je zachować, to musimy dawać, przekazywać je dalej. Inaczej zaczniemy je tracić, będziemy wysychać.

Przekazywanie ewangelii zarówno dla mówiącego jak i dla słuchacza jest sprawą życia i śmierci!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/feed/ 0