Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 45

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 47

Warning: Trying to access array offset on false in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php on line 48

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 29

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 30

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 36

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 41

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 46

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 50

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/page-header/functions/functions.php on line 56

Warning: Trying to access array offset on null in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/gp-premium/blog/functions/images.php on line 75

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-content/plugins/postman-smtp/Postman/PostmanOAuthToken.php:45) in /home/klient.dhosting.pl/lukasz9/andrzej.kbwch.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
żniwo – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl Czy dostrzegasz obydwie? Sat, 27 Jan 2018 21:58:09 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.5 https://andrzej.kbwch.pl/wp-content/uploads/2017/03/cropped-medal-32x32.png żniwo – Dwie strony medalu https://andrzej.kbwch.pl 32 32 Kościół – stworzony do obrony czy ataku? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/27/kosciol-stworzony-do-obrony-czy-ataku/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/27/kosciol-stworzony-do-obrony-czy-ataku/#respond Sat, 27 Jan 2018 21:57:56 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=541 czytaj dalej...]]>

Zacznijmy do tego, że Ewangelie nie mówią prawie wcale o Kościele – to słowo występuje tylko w Ewangelii wg Mateusza i tylko dwa razy. Natomiast wielokrotnie powtarza się w Ewangeliach słowo Królestwo Boże (Niebios) – około 100 razy. Czyli Królestwo Boże jest w centrum przesłania Ewangelii.

Z tych dwóch miejsc występowania słowa Kościół, Mat. 16,18 jest szczególnie interesujący. W tłumaczeniu Biblii Warszawskiej brzmi to tak: A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.

Mam takie wrażenie, że dość powszechnie rozumie się tą wypowiedź Pana Jezusa w ten sposób, że „zbuduję Kościół mój, którego żadne moce ciemności nie pokonają”. Jest tutaj założenie, że Kościół jest atakowany, broni się, a Pan Jezus obiecuje, że nie zostanie pokonany. Czy nie takie właśnie jest myślenie wielu chrześcijan? Może ono prowadzić do „kompleksu oblężonej twierdzy”…

Tymczasem jednak „bramy” służą tylko i wyłącznie do obrony. Bramy stanowią najsłabszą część murów obronnych otaczających miasto, dlatego na nich skupia się atak w trakcie oblężenia, i jeśli uda się sforsować, to w zasadzie miasto jest zdobyte. Zatem bramy się zdobywa i to jest synonimem zwycięstwa nad przeciwnikiem. Taki zwrot jest użyty na przykład w I Mojż. 22,17, gdzie w oryginale zwycięstwo nad wrogami jest opisane zwrotem „zdobędziesz bramy swoich wrogów”. Bramy są też miejscem sprawowania władzy i sądów w mieście. Nie znam przypadku ani nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której bramy są używane do ataku!

A może Panu Jezusowi chodziło o przesłanie: „zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie oprą mu się, nie dadzą mu rady”? (wydaje mi się, że takie zrozumienie nie jest sprzeczne z greckim oryginałem Ewangelii). Historyczny kontekst tej ważnej deklaracji o Kościele jest następujący. W wyniku grzechu człowieka, diabeł stał się „bogiem tego świata”, poddając ludzkość swoim wpływom. Boży Syn pojawił się, aby go pokonać i odkupić ludzi dla Boga. Nie zamierzał niczego bronić, planował i przeprowadził skuteczny atak! I teraz pozostawił na ziemi swoje Ciało, Kościół, którego zadaniem jest dokończyć Jego dzieła poszerzając Boże Królestwo na ziemi, zdobywając tylu ludzi dla Boga ilu się tylko da, wprowadzając Jego wpływy gdziekolwiek się da. Historia dostarcza nam mnóstwa przykładów takiego działania Kościoła.

Gdyby dokładniej przyjrzeć się temu wersetowi, to mamy tam zwrot „bramy Hadesu”. Hades to nie piekło – miejsce wiecznego potępienia, ale „kraina umarłych” – miejsce tymczasowego przebywania dusz zmarłych. Zostanie ono razem ze śmiercią zniszczone w piekle – jeziorze ognistym (patrz: Obj. 20,14).

Proponuję jeszcze wziąć pod uwagę ówczesne okoliczności – Pan Jezus ogłosił swój plan powołania do istnienia Kościoła w pobliżu Cezarei Filipowej, miasta wypełnionego bałwochwalczymi świątyniami. Była tam też świątynia na cześć bożka Pana, od którego pochodziła pierwotna nazwa miasta: Paneas. Częścią tego miejsca kultu była głęboka pieczara, którą nazywano „bramą Hadesu” (bramą do zaświatów). Składano tam ofiary z niemowląt. Według mitologii bożek Pan swoim gwałtownym zachowaniem wywoływał skrajne przerażenie. Stąd wzięło się słowo „panika” w naszym języku. Uczniowie Jezusa, słysząc Jego słowa o „bramie Hadesu” wypowiedziane właśnie w pobliżu Cezarei Filipowej, musieli je skojarzyć z tym miejscem kultu. Deklaracja, którą złożył Jezus oznaczała więc: zamierzam się rozprawić z bałwochwalstwem, nawet tym najgorszym.

Zatem, Pan Jezus nie powołał do istnienia Kościoła, którego zadaniem byłoby przetrwać do Jego powrotu broniąc się przed atakami wroga. Pan Jezus wypowiedział wojnę królestwu ciemności ogłaszając, że powołuje do istnienia swoją armię, zwaną Kościołem, któremu nie oprą się nawet najpotężniejsze warownie ciemności.

A jakie jest Twoje myślenie na temat Kościoła? Stworzony do obrony czy ataku? Odpowiedź na to pytanie niesie ważne, praktyczne konsekwencje. Kościół powinien pozostać wierny celowi, dla którego został powołany do istnienia.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2018/01/27/kosciol-stworzony-do-obrony-czy-ataku/feed/ 0
Trzeba pójść, czy może sami przyjdą? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/22/trzeba-pojsc-czy-moze-sami-przyjda/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/22/trzeba-pojsc-czy-moze-sami-przyjda/#respond Thu, 22 Jun 2017 21:23:09 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=439 czytaj dalej...]]>

Niezwykle często spotykam się oczekiwaniem Kościoła, że ludzie jeszcze nie nawróceni będą przychodzić i się nawracać. Takie oczekiwanie może być inspirowane poprzez świadectwa niezwykłych przebudzeń, gdy Boża chwała zstępowała na ziemię, ludzie w okolicy byli dotykani przez Boga i nawracali się do Niego w drodze do miejsca zgromadzeń, zanim jeszcze ktoś im powiedział Ewangelię. Tylko, że póki co, są to bardzo wyjątkowe sytuacje, a polecenia Słowa Bożego są dość klarowne (wszystkie cytaty z Nowego Przymierza, podkreślenia moje):

Idźcie więc i pozyskujcie uczniów pośród wszystkich narodów… (Mat. 28,19)

Idźcie do najdalszych zakątków świata i głoście tam dobrą nowinę wszystkim bez wyjątku. (Mar. 16,15)

będziecie Mi świadkami tu, w Jerozolimie, w całej Judei, Samarii – i aż po najdalsze krańce ziemi. (Dz. 1,8)

Zacytowałem trzy polecenia głoszenia Ewangelii. Dwa z nich zawierając czasownik „iść” w trybie rozkazującym, trzecie co prawda nie zawiera tego czasownika, ale bycie świadkiem Chrystusa po najdalsze krańce ziemi niewątpliwie wymaga przemieszczania się do tych wszystkich miejsc. Nie ma wątpliwości – głoszenie Ewangelii wymaga dotarcia do ludzi, którzy mają ją usłyszeć. Kościół ma pójść tam, gdzie są ludzie!

Czy to musi oznaczać wyjście na ulice, zaczepianie nieznajomych i głoszenie im? Niekoniecznie. To akurat jest ta mniej skuteczna forma ewangelizacji, a w dodatku większość z nas po prostu nie znosi zaczepiania nieznajomych. Oczywiście, niektórych Bóg wysyła na zagraniczną misję, albo do innej miejscowości w kraju… Ale zdecydowana większości nas wcale nie musi wyjeżdżać, ani nawet zaczepiać nieznajomych! Chodzi po prostu o aktywność z naszej strony wśród osób, które nas otaczają. Na czym ona może polegać?

Po pierwsze możemy się regularnie, wytrwale modlić za te osoby, błogosławić je, posyłać do nich nasz pokój.

Po drugie, możemy się z nimi bliżej zapoznać, może nawet zaprzyjaźnić, a w rezultacie zainteresować się, aby się dowiedzieć, czego potrzebują, z czym się zmagają.

Po trzecie, jak już wiemy o potrzebach tych osób, mamy możliwość, aby w trafny sposób okazać im miłość poprzez praktyczną pomoc, albo konkretną modlitwę. Możemy być zaskoczeni Bożą odpowiedzią na takie modlitwy!

Po czwarte wreszcie, możemy wykorzystać dogodny moment, aby przedstawić Ewangelię w całości, albo chociażby jej część, tyle, ile się da w danej chwili. Tak, można znajomym i krewnym przedstawiać Ewangelię stopniowo!

Jeśli Pan Jezus mówi do Ciebie (kolejny fragment zawierający czasownik „iść”!): Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, żebyście szli i przynosili owoc, a wasz owoc trwał, aby Ojciec spełnił wam wszystko to, o co poprosicie w moim imieniu. (Jan 15,16), to znaczy, że się do tego nadajesz! On się nie myli!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/22/trzeba-pojsc-czy-moze-sami-przyjda/feed/ 0
Radość życia i ból rozczarowania https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/#respond Mon, 05 Jun 2017 10:40:39 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=412 czytaj dalej...]]>

Najbardziej życiodajną służbą chrześcijanina jest przekazywać otrzymane od Boga życie dalej. Jeśli chcesz zachować życie, nie pozwolić, aby wyschło, musisz innych przyprowadzać do Chrystusa. Nie ma większej radości i większego przypływu życia, niż przyczynić się do czyjegoś zbawienia! Ale te momenty radości i życia przeplatają się z momentami rozczarowania…

Pan Jezus porównał głoszenie Ewangelii do rozsiewania ziarna. To jest przypowieść o siewcy, którego ziarno pada na cztery rodzaje gleby (patrz na przykład Mat. 13,4‑9.18‑23)

Ziarno zasiane na drodze. Gdy głosimy Ewangelię, to napotkamy na obojętność. Bardzo często. I to ze strony osób, na które „liczyliśmy”. Mówimy, wydaje się że ktoś słucha ze zrozumieniem, ale ani w najbliższym czasie, ani też później nie widać żadnej przemiany, żadnego owocu. To powoduje rozczarowanie i zniechęcenie.  

Ziarno zasiane na gruncie skalistym. Będziemy też oglądać spektakularne, pełne pasji nawrócenia. To wspaniała nagroda dla każdego, który głosi słowo Ewangelii. Z ekscytacją opowiadamy innym o tych nawróceniach, aby i oni mogli podzielać naszą radość, i aby ich zachęcić do głoszenia. Ale zdarza się, że po pewnym czasie entuzjazm takich osób wygasa. Przychodzą jakieś drobne rozczarowania, porażki, przeciwności, i ci gwałtownie nawróceni ludzi zobojętnieją i odejdą. Niezrozumiałe i bardzo przykre.

Ziarno zasiane między ciernie. Zdarzą się też osoby, które w zasadzie dobrze i szczerze przyjęły Słowo Ewangelii, ale pozostawiły w swoim życiu chwasty nadmiernych trosk, starania się o ziemski dobrobyt. Taki chwast można unieszkodliwić tylko na jeden sposób – całkowicie go wyrywając, czyli wyćwiczyć się w gromadzeniu skarbów w niebie. Jeśli to nie nastąpi, to nawet jeśli ktoś dochowuje wierności, to jego życie w zasadzie nie przynosi żadnego owocu – całą energię zużywają ciernie trosk i pożądania, pogoni za doczesną przyjemnością, za wygodą. Takie osoby mogą bardzo długo wytrwać w relacji z Bogiem i Jego Kościołem, ale ich życie nie powoduje wzrostu Królestwa Bożego. W pewnym sensie jest zmarnowane. Nie ma pełnej satysfakcji, szkoda.

Pan Jezus uprzedził nas, jakie mogą być efekty głoszenia Ewangelii i nie nakazał wcześniejszego sprawdzania gleby, na którą siejemy, czyli człowieka, któremu głosimy. Takie rozczarowania są wliczone w naszą służbę Bogu. Zostały zapowiedziane. Są nieuchronne. Pomimo to, mamy zasiewać szeroko, bo nie wiemy, kto kim jest, jaką jest glebą.

Ale oprócz nieuchronnych i bolesnych rozczarowań, czeka nas też radość. Przynajmniej od czasu do czasu. To jest wtedy, gdy nie tylko pokazaliśmy komuś drogę zbawienia, ale on sam stał się wspaniałym narzędziem w Bożych rękach do ratowania wielu kolejnych osób. To jest ziarno posiane na żyzną glebę. Dla tej radości warto znieść rozczarowania!

I jeszcze wskazówka. Jeśli ograniczasz głoszenie Ewangelii do osób zupełnie nieznajomych (np. ewangelizacja uliczna), to prawdopodobieństwo, że Ewangelia zostanie przyjęta jest bardzo małe. Rozczarowanie będzie bardzo dominujące i może przerodzić się w zniechęcenie. Więcej szans na sukces będziesz mieć, gdy starasz się być świadectwem wśród ludzi, z którymi się znasz. Gdy okazujesz im zainteresowanie i miłość, cierpliwie czekasz na dogodny moment, aby przekazać Słowo Życia, to jest bardzo duża szansa, że się uda!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/06/05/radosc-zycia-i-bol-rozczarowania/feed/ 0
Życie – brać czy dawać? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/#respond Thu, 09 Mar 2017 22:24:54 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=269 czytaj dalej...]]>

Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać. (Dz. 20,35 Biblia Warszawska)

Myślę, że wszyscy naśladowcy Chrystusa chcą być pełni takiego samego entuzjazmu, radości, miłości, pasji od początku aż do końca swojej drogi na ziemi. Zmagamy się ze zniechęceniem, tracimy pierwszą miłość, stajemy się letni… Czy można to odwrócić? Czy jesteśmy skazani, aby żyć nadzieją przebudzenia, które kiedyś znowu nas ożywi?

W tym świecie mamy do czynienia z życiem, które trwa od wieków. W postaci mnóstwa gatunków roślin i zwierząt. Ale żadna pojedyncza roślina ani żadne pojedyncze zwierzę nie jest przeznaczone, aby żyć na tej ziemi bez końca. Ma dać życie kolejnym roślinom i zwierzętom. Zatem życie trwa poprzez przekazywanie go dalej. A nawet pomnaża się w ten sposób! W podobny sposób rzeczy się mają, gdy chodzi o duchowe życie zarówno poszczególnych naśladowców Chrystusa, jak i wspólnot kościelnych. Zacząłem to dostrzegać przez osobiste doświadczenia.

To miało miejsce kilkadziesiąt lat temu. Odbywała się regularna ewangelizacja uliczna poprzez rozdawanie traktatów i opowiadanie ewangelii. Z powodu swojej nieśmiałości, nie brałem w tym udziału, to było zbyt wielkie wyzwanie dla mnie. Pewnego dnia musiałem pojechać na miejsce ewangelizacji, aby komuś przekazać klucze od mieszkania. I tam, w brudnym, szarym przejściu podziemnym, gdy podszedłem do osoby, której miałem oddać te klucze, zostałem dotknięty niezwykłą Bożą obecnością! To było zaskakujące, niezwykłe i głęboko poruszające i… pouczające. A więc w czymś tak zwyczajnym, jak rozdawanie traktatów i rozmawianie z ludźmi na ulicy jest tak mocno obecny Bóg?

Ileś lat później miałem możliwość rozmawiania o Bogu i zbawieniu z ludźmi, którzy przyszli na ewangelizacyjny koncert w parku. I mimo, że w tym momencie nikt się nie nawrócił, to po takiej rozmowie czułem się niesamowicie pobłogosławiony – zostałem napełniony życiem.

To wszystko pomogło mi zobaczyć, że głównym sposobem na utrzymanie życia osobistego oraz życia wspólnoty kościelnej jest przekazywanie życia. Czyli dzielenie się świadectwem i opowiadanie ewangelii ludziom jeszcze nie zbawionym. Jeśli tego nie robimy, zaczynamy wysychać. Jeśli Kościół zaniedbuje ewangelizację, to zaczyna tracić życie, skupia się na mało ważnych rzeczach, zużywając na nie swoją energię, tocząc spory, nierzadko dzieląc się z błahych powodów. I wypracowuje pustą religijność, która zastępuje żywą relację z Bogiem.

Zatem ewangelizacja, to sprawa życia i śmierci! Nie tylko sprawa ratowania ludzi jeszcze niezbawionych przed wiecznym potępieniem. Ale także sprawa życia ludzi już zbawionych i zachowania życia całych wspólnot.

Duchowe życie otrzymaliśmy od naszego Pana Jezusa Chrystusa. On jest źródłem. Ale nie możemy go utrzymać, tylko biorąc. Jeśli chcemy je zachować, to musimy dawać, przekazywać je dalej. Inaczej zaczniemy je tracić, będziemy wysychać.

Przekazywanie ewangelii zarówno dla mówiącego jak i dla słuchacza jest sprawą życia i śmierci!

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/03/09/zycie-brac-czy-dawac/feed/ 0
Nawrócenie – powoli, czy szybko? https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/01/24/nawrocenie-powoli-czy-szybko/ https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/01/24/nawrocenie-powoli-czy-szybko/#comments Tue, 24 Jan 2017 21:40:54 +0000 http://andrzej.kbwch.pl/?p=155 czytaj dalej...]]>

Miałem okazję rozmawiać z kimś z Ameryki Południowej. Opowiedział mi, że najpierw były znaki, cuda, uzdrowienia, które gromadziły ludzi na masowych spotkaniach ewangelizacyjnych przynoszących potężne owoce. Po kilku latach, gdy objawienia mocy Bożej zaczęły ustawać, te masowe ewangelizacje straciły sens. I wtedy przywódcy Kościoła zachęcili swoich ludzi, aby zakładali w domach grupy, przez które docieraliby z Ewangelią do swoich sąsiadów. Wzrost Kościoła był kontynuowany.

Ta historia zrodziła we mnie pytanie: co lepsze – moc Boża, która szybko wiele osób wprowadza do Bożego Królestwa, czy systematyczna, rozproszona praca w małych grupach? Jestem świadom, że żyjemy w świecie, gdzie oczekuje się natychmiastowych rezultatów, szybkich rozwiązań, a cierpliwość jest cnotą nieznaną. Wolimy szybko.

Ale w przypadku powolnego, opartego na budowanych relacjach docieraniu do ludzi, mieliśmy na pewno do czynienia z większym zaangażowaniem w ich życie, a tym samym owocem byli bardziej dojrzali chrześcijanie.

Narodzenie na nowo to obraz nawrócenia odwołujący się do poczęcia i narodzin dziecka. Przedwczesne narodziny to śmierć dziecka lub walka o życie wcześniaka. Należy odczekać około dziewięć miesięcy. Drugi obraz, to ziarno. Zasiana na polu pszenica potrzebuje minimum 100 dni, aby dojrzeć do żniwa. Próba przyśpieszenia żniw to głupota. Nie jest znana dokładna data urodzin dziecka, ani też data żniw. Dziecko się rodzi, gdy do tego będzie gotowe, a zboże zbiera się, gdy dojrzeje i pogoda na to pozwala.

Podobnie jest z narodzeniem się na nowo dla Bożego Królestwa. Ono nie dokonuje się zaraz po poczęciu! I chociaż tutaj czas jest bardziej nieprzewidywalny niż przypadku dziecka, czy zboża, to zasada jest taka sama – nowe życie powinno pozostać ukryte w człowieku, aż dojrzeje do tego, aby się objawić światu. To może się zdarzyć w ciągu 10 minut od momentu zasiania Słowa, albo po 17 latach (autentyczne przypadki!). Ważne jest, aby było do tego dojrzałe.

Jeśli brakuje nam cierpliwości, upraszczamy, przyśpieszamy proces prowadzący do narodzenia się na nowo, to możemy się dopuścić duchowej aborcji, której nowe życie od Boga może nie przetrwać. Ono musi mieć swój schowany, niewidoczny okres, potem dostrzegalny wzrost i dojrzały finał!

A zatem, powoli czy szybko? Po prostu dojrzale, z cierpliwością!

A jeśli chodzi o wybór pomiędzy mocą Bożą. a cierpliwym budowaniem relacji, to jestem za tymi obydwiema rzeczami (najlepiej jednocześnie!).

Zobacz też prostą ankietę nawrócenia.

]]>
https://andrzej.kbwch.pl/index.php/2017/01/24/nawrocenie-powoli-czy-szybko/feed/ 6