Nawrócony czy nie?

Jeśli nawrócenie jest podobne do zasiewu ziarna, jego kiełkowania, wzrostu i w końcu dojrzałości do żniwa, to jak możemy rozpoznać, z którym etapem mamy do czynienia? A szczególnie, czy już nadszedł moment żniwa?

Wierzę, że nawrócenie oznacza powrót do właściwej relacji z Bogiem Ojcem opisanej słowami przykazania: Masz kochać Pana, swojego Boga, całym swoim sercem, z całej swojej duszy i każdą swoją myślą (Mat. 22,37). A to oznacza, że przemiana musi nastąpić w każdym obszarze życia.

Po pierwsze, musi to być metanoia, czyli zmiana sposobu myślenia na temat własnego życia, śmierci Jezusa na krzyżu i osobistego stosunku do Boga. Kluczowym momentem jest zrozumienie i uwierzenie, że zbawienie jest z łaski, nie można na nie zasłużyć.

Po drugie, jest to decyzja woli: dotąd – ktoś sam swoim panem, odtąd – jego życie poddane pod panowanie Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś zrozumiał, że potrzebuje zbawienia i że Bóg oczekuje od niego radykalnej zmiany kierunku życia, to zazwyczaj daje się to zauważyć. Gdy ktoś zadaje pytanie, czy będzie mógł nadal uczestniczyć w zakrapianych imprezach czy proponować policjantowi łapówkę, aby uniknąć mandatu, oznacza to, że zrozumiał – chodzi o poddanie się woli innej osoby – Jezusa Chrystusa.

Po trzecie jest to zawsze wydarzenie emocjonalne. Jeśli do kogoś dociera, że jest zgubionym grzesznikiem, który zasłużył na wieczne potępienie, to ogarną go uczucia takie jak strach, smutek, żal. Jeśli dotyka go zaskakująca Boża miłość, to będzie bardzo poruszony, radosny, wdzięczny… Takie emocje mogą być bardzo widoczne, albo stonowane. Mogą pojawić się natychmiast, albo po pewnym czasie, ale będą zawsze!

Spójrz na Dz. 2,37‑38 – nawróceni w Dzień Pięćdziesiątnicy doświadczyli głębokiej przemiany w sferze swoich emocji, myślenia i woli!

Gdy tylko wystarczająco interesujemy się człowiekiem, który jest dotknięty przez Ewangelię, nie będziemy mieli większej trudności, aby dostrzec autentyczne nawrócenie – przemianę w tych trzech sferach.

Jest jeszcze jedno kryterium nawrócenia, pewniejsze od powyższego, ale odłożone w czasie. To jest „owoc nawrócenia”, o którym mówią Ewangelie. Jeśli ktoś się prawdziwie nawrócił, to w jego życiu nieuchronnie nastąpią zmiany, których nie da się inaczej wytłumaczyć! Czasem takie owoce można zobaczyć od razu (celnik Zacheusz), zazwyczaj trzeba poczekać.

A czy modlitwa „przyjęcia Jezusa” jest dowodem nawrócenia?

Opublikowałem wyniki mojej prostej ankiety.

Powiązane wpisy

6 komentarzy do wpisu „Nawrócony czy nie?”

  1. Bardzo ciekawe, głębokie myśli o fundamentalnej kwestii dla każdego chrześcijanina. Dziękuje i proszę o c.d.

    • Zgadzam się, oczywiście. Co raz bardziej cenię sobie zadawanie pytań, jako formę nauczania… Chociaż blog daje bardzo mało możliwości, aby to zrobić…

Dodaj komentarz