Czyny i słowa

Zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami (św. Franciszek z Asyżu). To bardzo znany cytat. Sugeruje on, że Ewangelię można przekazywać inaczej niż słowami.

Jeśli ktoś głosi Ewangelię, a jego życie jest zaprzeczeniem jej przesłania i mocy, to jest po prostu mało wiarygodny. A nawet gorzej, złe świadectwo życia osób mieniących się chrześcijanami, może być „szczepionką” która skutecznie uodporni ludzi na przesłanie o Chrystusie.

W Nowym Testamencie czytam o cudownych znakach potwierdzających Ewangelię. Przemienione życie naśladowców Chrystusa dowodzi zbawiającej mocy Ewangelii. Obecność samego Chrystusa w każdej narodzonej na nowo osobie sprawia, że staje się ona światłością świata – Chrystus z niej promieniuje na ludzi wokół. Boży pokój napełniający chrześcijan jest odczuwany przez ludzi, z którymi oni się zadają.

Pokój lub światłość mogą pobudzić ludzi do szukania tego, co my otrzymaliśmy od Boga. Przemienione, oczyszczone z grzechu, nienaganne życie jest argumentem nie do odparcia – trudno się sprzeciwić świadectwu! Dlatego zdarza się, i to dość często, że naśladowcy Chrystusa są obmawiani, fałszywie oskarżani o rzeczy, których nie zrobili (Pan Jezus właściwie gwarantuje to swoim naśladowcom). To taka zasłona dymna, której celem jest utrudnić nawrócenie kolejnych osób.

Uczynki miłości pozyskują serca ludzi i otwierają ich na słuchanie. Znaki i cuda, szczególnie uzdrowienia i uwolnienia, są przejawami mocy Bożej, która zdziera zasłonę z serc ludzi.

Jest tych możliwości sporo i to rodzi pokusę, aby darować sobie mówienie, skoro innymi środkami można przekonywać…

Ale Ewangelia to konkretna treść, która wyraża się słowami! To jest wiadomość, Dobra Nowina! …że Chrystus umarł za nasze grzechy według Pism, że został pogrzebany i że trzeciego dnia zmartwychwstał według Pism. (I List do Koryntian 15,3-4 NP.)

Dlatego Piotr w swoim liście napomina: Na Panu – na Chrystusie – skupcie się raczej w swoich sercach. Dzięki temu będziecie zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto zechce, byście mu wyjaśnili, dlaczego żyjecie nadzieją. (I List Piotra 3,15 NP)

Ewangelię zawsze trzeba opowiedzieć. Takie jest nasze zadanie. Nie zrobią tego za nas aniołowie, ani też Bóg sam się nie objawi ludziom. Podział zadań jest jednoznaczny i niezmienny. My opowiadamy, a Duch Boży przekonuje.

Opisany w Dziejach Apostolskich Korneliusz zobaczył potężnego anioła, który jednak nie przekazał mu Dobrej Nowiny, bo nie miał do tego prawa. Kazał posłać po Piotra, który miał odpowiednie upoważnienie. Obecnie często słyszymy o muzułmanach, którym we śnie objawił się Chrystus. Osobiście żadnego z nich nie poznałem, ale jasne jest, że nigdy bym się o tym nie dowiedział, gdyby ci muzułmanie nie spotkali jakichś chrześcijan, którym opowiedzieli o swoim przeżyciu (i zapewne uzyskali objaśnienie dotyczące drogi zbawienia).

Miłość, nienaganne życie, Boża obecność, znaki i cuda, działanie Ducha Świętego potwierdzają prawdziwość Ewangelii. A potwierdzenie ma sens tylko wtedy, gdy jest przekazywana treść.

Ewangelię zawsze trzeba opowiedzieć. Słowami.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz